Muszę się z Wami podzielić pewną nową zdobyczą. Otóż odkąd pamiętam szukałam idealnego kremu do rąk, który zaradziłby na wysuszające się dłonie. Próbowałam wielu. Od tych tańszych, przez średnią półkę cenową, do tych droższych. Nie raz zakochiwałam się w pięknych zapachach i na tym się kończyło.

Miesiąc temu odkryłam coś nowego. Zupełnie przypadkiem. Musiałam zrobić szybkie zakupy w Rossmannie, więc krem do rąk też nie był do końca przemyślaną decyzją. Poddałam się chwytowi marketingowemu i wybrała błękitny Evree, bo nigdy go wcześniej nie używałam i spodobał mi się jego kolor. Szybko wrzuciłam do koszyka i pobiegłam dalej.

Jak się okazało był to strzał w dziesiątkę.

Po każdym myciu rąk nakładałam go na dłonie i nie mogłam uwierzyć w to co się z nimi działo.

Krem szybko się wchłania, jest aksamitny, pozostawia na dłoniach uczucie lekkiej mgiełki jedwabiu, dłonie są miękkie i nawilżone. Jest także wydajny. Używam go już miesiąc, kilka razy dziennie, a jestem dopiero w połowie opakowania. I co także ważne, jest w miarę tani.

Jednym słowem pokochałam się z nim od pierwszego użycia!

W końcu znalazłam swój krem do rąk! Inny, jedyny krem, który mogłabym postawić na półce obok niego, na dzień dzisiejszy to Johnson&Johnson- jednak używałam, go dawno temu i jestem ciekawa, czy przypadkiem nie zdążył się już „popsuć”. Może Wy macie jakieś aktualne doświadczenia z tą marką?

Jeżeli chodzi o Evree- teraz jest idealny moment na to, aby wypróbować jego działanie, jeżeli nie znaleźliście jeszcze dla siebie swojego kosmetyku do dłoni. Otóż krem można nabyć w Rossmannie za cenę 5.99, ponieważ aktualnie jest w promocji (stąd zdjęcie: na którym są 3 pozostałe rodzaje tego kremu, oprócz błękitnego, który zakupiłam jako pierwszy; będę testować wszystkie!). Poza promocją krem kosztuje niecałe 9 zł. Co i tak uważam za cenę niską, co do jakości produktu. Producenci mogliby jedynie bardziej zadbać o walory zapachowe swoich kremów. Generalnie nie ma szału. Nie drażnią nosa, ale nie powodują też, że człowiek się rozpływa.
Na początek mimo wszystko polecam błękitny, ewentualnie biały z krzyżykiem.

Mogę mieć tylko nadzieję, że firma za jakiś czas nie zacznie rozcieńczać kremu i nie popsuje go, bo naprawdę byłoby szkoda!

Na dzień dzisiejszy oceniam go bardzo dobrze i polecam wypróbować!

 

Poznaj mój podcast

„W głąb siebie” – Dagmara Sobczak

Przejdź do podcastu