Przyjaźń to piękne uczucie. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że tak samo potrzebne człowiekowi do życia, jak miłość. Pamiętacie tekst: Jakim przyjacielem jesteś? No właśnie. Zachęcałam wtedy do zastanowienia się nad sobą. Nieoceniania zachowania swoich przyjaciół, tylko spojrzenia na siebie i odpowiedzenia sobie na pytanie: czy ja jestem dobrym przyjacielem? Czy dbam o tę rolę w swoim życiu?
Dzisiaj będzie podobnie. Dziś zachęcam do zajrzenia w głąb siebie i zastanowienia się: czy zaprzyjaźniłabyś się z kimś takim jak Ty?
Przekonałam się na własnej skórze, że traumatyczne sytuacje, które wydarzają się w naszym życiu jak choroba, czy śmierć – nie tylko przewartościowują nasze życie. Zgadzam się z tym, że pewne życiowe doświadczenia powodują, że nagle zaczynamy brać życie w swoje ręce, rzucamy nielubiane prace, zaczynamy kursy, o których zawsze marzyliśmy, zwalniamy tempo życia, więcej czasu poświęcamy sobie, bo dostrzegamy, jakie życie jest ulotne. Zarazem chcemy czerpać z niego całymi garściami to, co dobre, brać jak najwięcej, bo boimy się czasu, który nam pozostał. Boimy się, że jest go za mało.
Jednak nie zawsze tak jest. Czasem bywa, że traumatyczne przeżycia (szczególnie gdy jest ich za dużo w zbyt krótkim czasie) zamykają człowieka na dobre. Zamiast realizować się, zapomina, kim on w ogóle jest. Zamiast korzystać z życia, trudno mu zrozumieć, co w ogóle miałby robić. Traci grunt pod nogami na tyle, że nie jest w stanie sam wydostać się z dołka.
Trudno oczekiwać od kogokolwiek, że po traumatycznych przeżyciach od razu przejdzie do działania i doceni swoje życie, jednak w tym przypadku ten moment w ogóle nie nadchodzi. Co więcej, jest dużo gorzej, niż było przed. Człowiek staje się taki mdły, nijaki, nie wie, kim jest, nie wie, kim miałby być, nie widzi celu i sensu. To, co robił wcześniej, przestaje go cieszyć.
Kim jestem?
Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka prosta, kiedy tracisz grunt pod nogami. Łatwo zapomnieć kim się jest, kiedy otaczają Cię toksyczni ludzie. Podobnie łatwo zapomnieć kim się jest, jak przytłacza nas życie.
Czy jesteś w stanie odpowiedzieć sobie teraz, od ręki na pytanie: co w sobie lubisz? Minimum 5 rzeczy. Aby nie było zbyt łatwo, pomyśl także nad kilkoma rzeczami, których w sobie nie lubisz. Jeżeli bez problemu potrafisz wykonać to zadanie, wszystko jest ok. Czy obraz, jaki widzisz, który wyłania się z tych cech, jest obrazem Ciebie? Świadomość swojego ja to ważna sprawa. Co jednak w sytuacji, kiedy odpowiedź na te podstawowe pytania nie nadchodzi? Im dłużej się nad tym zastanawiasz, tym większy mętlik masz w głowie.
Warto wtedy zastanowić się nad dwiema rzeczami:
1. Czy nie myślisz zbyt zero-jedynkowo? Może w głębi serca czujesz, że jesteś ambitna, ale jak się głębiej nad tym zastanawiasz, to dopada Cię wątpliwość – bo w sumie zazwyczaj tak, ale są momenty, że odpuszczasz, że brakuje Ci w wiary w siebie. A może lubisz w sobie dystans do świata? Tylko że jakby się nad tym pochylić, to nie wiadomo dlaczego, ale czasem go tracisz, poważniejesz i coś Cię rani.
Czy w takiej sytuacji zasługujesz na to, aby powiedzieć, że lubisz w sobie swoją ambicję i dystans do świata, skoro nie zawsze tak jest? Oczywiście, że tak! Nikt z nas nie jest zero jedynkowy. Jesteśmy tylko ludźmi. Czasem odpuścimy, czasem zabraknie nam sił, motywacji – jednak to nie oznacza, że pewne cechy, jak w tym przypadku ambicja i dystans do świata – nas nie definiują. Po prostu nie oczekujmy od siebie zbyt wiele. Nie oczekujmy, że zawsze będziemy na 100%.
2. Może poproś najbliższą Ci osobę o pomoc? Kiedy czujemy się nijacy i nie potrafimy znaleźć w sobie minimum 5 dobrych rzeczy, to z pomocą mogą przyjść osoby, które najlepiej nas znają. Rodzice, druga połówka, czy przyjaciel. To dziwne uczucie spojrzeć na siebie czyimiś oczami, ale to daje ogromną wiedzę o nas samych, a zarazem podbudowuje, kiedy myślimy, że nie ma w nas nic dobrego. Czasem od razu dostrzegamy w tym opisie siebie, swój charakter i aż chcemy wykrzyczeć Mój Boże, to naprawdę ja!, a czasem trudno nam uwierzyć, w pewne przypisane nam cechy. Wtedy warto zadać sobie pytanie: czy faktycznie można mnie tak postrzegać? Czy podoba mi się ten opis i najważniejsze…:
Czy zaprzyjaźniłabyś się z kimś takim jak Ty?
Kiedy odpowiesz: tak, to pierwszy ważny krok do zbudowania poczucia własnej wartości, ale i wewnętrznego bezpieczeństwa. Spojrzenie na siebie oczami innych, bliskich osób, które bardzo dobrze nas znają i bez problemu są w stanie wymienić nasze wady i zalety, może uświadomić nam wiele spraw.
Co w sobie pielęgnować, co chcemy rozwijać, ale też w drugą stronę: nad czym warto popracować, co warto zmienić, tak by było nam z samym sobą jeszcze lepiej, a co jesteśmy w stanie zaakceptować, bo przecież nie ma ludzi idealnych i nie wszystko, co złe musimy od razu eliminować. Jeżeli potrafimy zaakceptować siebie z jedną czy dwiema wadami, to w porządku. Ważne tylko być świadomym tego, jacy jesteśmy, kim jesteśmy, co mamy do zaoferowania światu.
Warto też pamiętać, że każdy popełnia błędy. Jesteśmy tylko ludźmi, więc wybaczaj je sobie i wyciągaj z nich wnioski.
Dużo lepiej wtedy przyjmuje się krytykę, hejt, opinie na swój temat od ludzi, którzy nas nie znają i tak naprawdę nic o nas nie wiedzą.
Więc zadaj sobie pytanie: czy zaprzyjaźniłbyś się z kimś takim jak Ty? I zrób wszystko, by odpowiedź brzmiała „tak!” i zawsze była wypowiadana z uśmiechem na ustach. :)
1 odpowiedź
Comments are closed.




[…] Czy zaprzyjaźniłbyś się z kimś takim jak Ty? […]