Kiedy planuję podróż w nowe miejsce, nie wiem, jak tam będę się czuła. Widoki i architektura mogą mi się podobać bardziej lub mniej, ale tego, czy odnajdę się w nowym miejscu, w żaden sposób nie jestem w stanie przewidzieć.
Praga powitała nas mroźnym wiatrem. Mnie, mojego Menżula i Dagę.
W trójkę zorganizowaliśmy sobie wyjazd na niecałe 3 dni. I dziś już wiem, że te 2 dni z hakiem to było zdecydowanie za krótko. Nie zdążyliśmy zobaczyć wszystkiego, co byśmy chcieli, a poza tym zwiedzanie zimą jest dosyć utrudnione. Abstrahując od tego, że było niemiłosiernie zimno, niektóre miejsca były po prostu zamknięte jak np. Ogrody Wallensteina, które bardzo chcieliśmy zobaczyć. Ogród został nam polecony ze względu na pawie, które w nim mieszkają. :)
Praga – od początku było pod górkę
Oprócz mrozu Praga powitała nas także mandatem za przejazd metro bez ważnego biletu. Nie odmierzyliśmy dobrze czasu podróży i nie zmieściliśmy się na bilecie, który kupiliśmy. Więc na dzień dobry przejazd do apartamentu kosztował nas 800 koron za osobę. Nie polecam w ten sposób zaczynać żadnej podróży. :D Poziom humoru spadł mi wręcz do zera.
Później, jakby przygód było za mało, mieliśmy odebrać klucze od mieszkania ze specjalnej skrzynki (w innej części miasta niż nasz apartament), do której mieliśmy kod. Niestety, po wpisaniu kodów i otworzeniu skrzynki, okazało się, że jest pusta. Żaden klucz na nas nie czekał. Musieliśmy dzwonić, dowiadywać się i w końcu czekać na mrozie, na odpowiedź: co mamy dalej robić?
Mieszkanie zamawialiśmy przez Airbnb. Ja korzystałam z tej strony pierwszy raz i miałam pewne obawy, że może jednak zostaliśmy oszukani i żadne mieszkanie na nas nie czeka. Na szczęście to były tylko obawy i pod mieszkaniem spotkaliśmy się z Panią, która przyniosła nam komplet kluczy.
Tego wieczoru, którego dojechaliśmy, poszliśmy szybko zobaczyć most Karola i wróciliśmy do apartamentu, aby coś zjeść i wyspać się na kolejny dzień pełen przygód.
I w tym momencie można powiedzieć, że zła passa nas opuściła. :)
Praga – miejsce, w którym poczułam się bezpiecznie
Mimo nieprzyjemności pierwsza dnia Praga okazała się dla nas bardzo przyjemną i przyjazną zarazem miejscówką. Poczułam się w niej bardzo bezpiecznie i nie miało to związku ze służbami Państwa. Mimo ogromnej ilości turystów i osób z różnych zakątków świata odnalazłam się w praskiej przestrzeni.
Nie spotkałam się z żadnym chamskim, niemiłym, gburowatym zachowaniem. Samo miasto zrobiło na mnie duże wrażenie.
Mimo iż tak naprawdę mieliśmy tylko cały jeden dzień na zwiedzanie, zdążyłam zakochać się w tym mieście. Most Karola to moja ulubiona miejscówka, w której byliśmy chyba ze 3 razy, o różnych porach dnia. Zwiedziliśmy całe Hradczany. Nie kupowaliśmy jednak biletu do wnętrz muzeów, czy złotej uliczki, brakowało nam czasu, aby zostać tam na cały dzień. Natomiast Katedra św. Wita naprawdę robi wrażenie. Podobnie jak punkt widokowy na całą Pragę. :)
Na pieszo zrobiliśmy sobie także wycieczkę do Ratusza Staromiejskiego, który bardzo przypominał mi Wrocławski Stary Rynek. Ratusz Staromiejski słynie z zegara astronomicznego Orloj, niestety akurat był zasłonięty ze względu na prace renowacyjne. Mimo zawodu buzia od razu mi się uśmiechnęła, gdy zobaczyłam tego Teletubisia. <3
Spacerując po mieście, mijaliśmy wiele mniej lub bardziej znanych zabytków, ale w pewnym momencie stwierdziliśmy, że idziemy tam, gdzie nogi nas poniosą, zapominając o mapie. Co prawda trudno zgubić się w obcym mieście, gdy ma się tak mało czasu, ale myślę, że zamysł był świetny i udało nam się wsiąknąć w klimat. :D
Żałuję, że nie zdążyliśmy zobaczyć ściany Johna Lennona, dzielnicy żydowskiej i ulicy Krymskiej, zwanej hipsterską. Zdecydowanie pragnę wrócić tam latem i nadrobić te oraz inne zaległości.
Kulinarna strona Pragi
Kiedy trzech smakoszy i wiecznych głodomorów wybiera się do nowego miejsca – kulinarne punkty na mapie są tak samo ważne, jak i te związane z zabytkami. Mieliśmy sporo szczęścia, bo babeczka, od której wynajmowaliśmy mieszkanie – przygotowała nam listę miejsc, w których warto coś zjeść.
I z czystym sumieniem polecam Wam wegetariańską restaurację Clear head.` Przyznam, że byłam dość zaskoczona tym, jak wegetariańskie jedzenie może być sycące i emitujące dość tłuste mięsne dania. W Polsce wegetariańskie restauracje są zazwyczaj lekkie. W Pradze to wegetariańskie jedzenie, nie można powiedzieć, że jest ciężkie, ale na pewno bardziej treściwe. Zamówiłam sobie zupę warzywną z soczewicy. Dostałam ogromną miskę zupy i ryż do niej w osobnej miseczce. Naprawdę poczułam się najedzona. Bartek jadł tam sałatkę, a Daga hamburgera. Każdy był zadowolony ze swojego bezmięsnego posiłku.
Niestety nie mieliśmy okazji zjeść nic z typowo czeskich dań. Przyznam szczerze, że też trochę się ich obawiałam, bo mój żołądek niestety jest bardzo wrażliwy i wielu składników, szczególnie bardzo tłustych, nie toleruje. Nie wykluczam jednak w przyszłości spróbowania typowo czeskiego dania. Jeżeli gdziekolwiek byście nie byli, pamiętajcie, że warto próbować regionalnych dań i poszerzać swoje horyzonty smakowe. ;)
Drugiego dnia obiad więc zjedliśmy w typowo włoskiej restauracji, gdzie podali nam przepyszny makaron.
Pamiętać jednak trzeba, że jeżeli Praga, to piwo. Nie jest może to mój ulubiony napój, ale ze wszystkich piw to właśnie czeskie pijam najczęściej. Mam to szczęście, że mieszkamy blisko sklepiku, gdzie jest wybór tylko regionalnych browarów i czeskie skradło moje serce. Więc można powiedzieć, że byłam w swoim żywiole. I cóż tu dużo mówić… czeskie piwo polecam! :)
Jeszcze słowo chciałam o słodkościach. W Pradze mają pyszne ciasta, ale wszystko jest dla mnie za słodkie. Fakt, że cukru nie używam już prawie w ogóle. Tylko do kawy, którą akurat i tak pijam rzadko, ale zdarza mi się robić ciasta, jeść ciastka czy coś słodkiego na mieście. Jednak w Pradze zdecydowanie umiłowali sobie cukier, bo wszystko, co jadłam ze słodkich rzeczy, było dla mnie po prostu dużo za słodkie.
Praga – oddech w zgiełku tłumu
Czy polecam Pragę? Oczywiście.
Mimo tego, co nasłuchałam się o niej, zanim tam pojechałam – według mnie Praga wcale nie jest droga. W porównaniu z innymi miejscami, w których bywałam, Praga wypada porównywalnie do Polski. Na mieście za jedzenie płaciliśmy tyle samo, ile zapłacilibyśmy tutaj w dużym mieście.
Mimo dużej ilości turystów, mam wrażenie, że Praga i widoki, jakie nam serwuje, daje możliwość zaczerpnięcia świeżego oddechu, zatrzymania się czy popodziwiania. Po prostu.
Praga zdecydowanie jest inspirująca. Dlatego wpisuję ją na listę miejsc, do których koniecznie muszę wrócić. :)







