To niestety ostatni wpis z kwietniowego wyzwania, w którym biorę udział. Dziękuję Klarze za stworzenie tego projektu, ponieważ dzięki niemu miałam okazję poznać kilku bardzo fajnych blogerów i poczułam się częścią małej społeczności.
Nie omieszkam, także w przyszłości uczestniczyć w tego typu wyzwaniach. Więc bądźcie czujni!

Ostatni wpis będzie poświęcony Światowemu Dniu Książki, który wypada właśnie dziś. Ta dam!

Ze względu na to, że jestem wielkim fanem słowa pisanego, szczególnie w wydaniu papierowym- nie mogłam przejść obojętnie obok tego tematu. Poruszałam już na blogu temat książkowy. Pisałam o tym dlaczego czytanie książek jest sexy. Jeżeli jeszcze nie widzieliście, gorąco zachęcam.

Dziś jednak, będzie trochę inaczej.

Nie mam zamiaru przekonywać was, że książki to dobro wcielone, bo wychodzę z założenia, że większość z was to wie! W końcu mam samych inteligentnych czytelników!

Podjęłam więc decyzję, że zaznajomię was dzisiaj z autorem, którego odkryłam kilka lat temu i mogę uznać za jednego z moich ulubionych, jeżeli nie ulubionego.

Panie i Panowie, przedstawiam Sebastiana Fitzka.

Od razu mówię- jest uzależniający. Jeżeli lubicie thrillery kryminalne, a zarazem psychologiczne to odnajdziecie się w jego pozycjach.

Moja przyjaźń z Sebastianem zaczęła się w Centrum Handlowym, kiedy pracowałam przy evencie jako hostessa. Jedna z moich koleżanek zaczęła zachwalać jego książkę pt. „Terapia”. Którą kiedyś od kogoś pożyczyła, ale tak jej się spodobała, że chciała kupić prywatny egzemplarz dla siebie. Po kilku próbach udało jej się.

Więc ja, jak na mola książkowego przystało, musiałam ją od niej jak najszybciej pożyczyć. I to była jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Połknęłam ją w moment.

Zwroty akcji i sposób pisania mnie po prostu rozwaliły! Miałam potrzebę więcej i więcej… i okazało się, że jest więcej!

Sama zaczęłam polować na jego książki. A nie było łatwo. Księgarnie nie chciały zamówić, egzemplarzy na stanie już nie mieli- pozostawał mi tylko internet. Niektóre udało mi się dostać nowe, inne używane. Nie miało to dla mnie jakiegoś większego znaczenia. Po prostu musiałam je mieć!

Na jedną z jego książek polowałam 3 miesiące. Prawie się poddałam. Aż w końcu ktoś wstawił na olx (wtedy tablica) ogłoszenie, że ma do sprzedania! Moje podniecenie osiągnęło wtedy apogeum. Bez jaj.

Każda jego książka jest wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Każda warta waszych godzin wpatrywania się w zdania ułożone przez Fitzka.

Sposób w jaki gra on z czytelnikami w kotka i myszkę- kiedy już myślisz, że przechytrzyłeś autora i znasz rozwiązanie zagadki- wiedz, że jesteś w błędzie. Sebastian robi z nas debili, a my nieświadomie tańczymy, tak jak on nam zagra.

Ulubiona, ukochana…

Jeżeli miałabym wybrać swoją ulubioną pozycję książkową jego autorstwa, byłaby to „Klinika”. Już mówię dlaczego.

Ona jako jedyna, wprowadziła mnie w taki stan, że podczas czytania, musiałam ją momentalnie zamknąć z przerażenia. Serce zaczęło mi mocniej i szybciej bić, a oczy napłynęły łzami- ze strachu. Chwilę siedziałam bez ruchu, po czym walczyłam ze sobą, żeby ją ponownie otworzyć.

To było dziwne. Nigdy żadna książka nie wzbudziła we mnie tak silnych emocji. Dlatego właśnie ustawiam ją na piedestale. Bo pozwoliła mi odkryć nowe, nieznane mi wcześniej emocje podczas czytania.

Fitzek cały czas pisze. Ja z niecierpliwością czekam na kolejne książki spod jego pióra. Wiem, że kilka już jest wydanych w jego ojczystym języku- ale nikt się nie śpieszy, żeby przełożyć je na polski. I tu jest pies pogrzebany. W takich chwilach przydałby się prywatny tłumacz języka niemieckiego.

Jacy są Wasi ulubieni autorzy? Macie książki, do których powracacie po kilka razy? Jestem głodna waszych komentarzy na ten temat! ;)

P.S. Jeżeli ktoś jeszcze nie polubił mojego funpage na FB. Teraz ma do tego wyjątkową okazję! Klikajcie! Znajdziecie tam aktualności o wpisach, ale także trochę prywaty, głupich zdjęć, przemyśleń, muzyki, ciekawych linków i co tam jeszcze mi się nawinie :D

 

Poznaj mój podcast

„W głąb siebie” – Dagmara Sobczak

Przejdź do podcastu