Listopad to jeden z moich ulubionych miesięcy w roku. Z jednego, ważnego powodu. Wtedy się urodziłam. Więc mam masę miłych wspomnień z tego miesiąca.
W ten listopad również stałam się o rok starsza. Czasu nie oszukam.
Do tego przeżyłam fantastyczną, tygodniową przygodę w Anglii.
W tym listopadzie podjęłam też wiele ważnych życiowych decyzji. Odważnych decyzji, dzięki którym moja droga wraz z Nowym Rokiem, zaczyna się od nowa.
Jeżeli chodzi o sprawy blogowe to udało mi się stworzyć 6 postów. Znowu mało, ale tym razem mam wytłumaczenie- URLOP.
A więc posty kształtują się następująco:
- Nagonka na Olfaktorię
- Projekt Człowiek #14: Przyjaciele
- Podsumowanie miesiąca: Październik 2015
- Problemy damsko-męskie
- Co warto zobaczyć w Londynie
- Nie umiem pisać w bałaganie
Najchętniej czytaliście i komentowaliście post o Olfaktorii. Wasze zdania były podzielone co do jej filmiku, który rozpętał burze w Internecie.
Spodobał Wam się również post o przyjaciołach, a także nieźle wypadł tekst o braku umiejętności pisania w bałaganie. Czyli o liście wymówek, które jak się okazało zna każdy z nas.
To byli Wasi faworyci.
Listopadowy Instagram
Rozkręcam się na Instagramie. A oto efekty.
Waszym ulubionym zdjęciem stało się:
I bardzo mnie to cieszy, bo to też moje ulubione zdjęcie, oddające w całej okazałości miłość jaką darzymy się z Psikuską.
Miejsce drugie zajęło zdjęcie:
Natomiast miejsce trzecie pozostało dla:
Czyli co tu dużo mówić. Zdjęcia z mojej sesji jesiennej wygrały Internety. I to z dość sporą przewagą.
A oto reszta zdjęć z listopadowego Insta:
I to by było na tyle. A kto jeszcze mnie nie obserwuje, może to nadrobić TERAZ, TUTAJ!































