A miałam tego nie robić.


 Serio. Wcale nie chciałam robić żadnego rocznego podsumowania. W zasadzie założyłam (o czym wspominałam w ostatnim wpisie), że rok ten był słaby i nie miałam, w ogóle, zamiaru rozkładać go na czynniki pierwsze. Do dzisiaj. Po przeczytaniu tekstu HappyHolic. To on uświadomił mi, że w 2015 roku wydarzyło się wiele ciekawych, ważnych momentów i chwil, które warto by było sobie wpisać w rejestr.

1. Marzenie, które udało mi się spełnić.

W styczniu, założyłam tego bloga. Pierwotnie nazywał się lifestyledagger i nie miał własnej domeny. W zasadzie, wcale nie był moim marzeniem. Założyłam go, kiedy dowiedziałam się o swojej chorobie i przede mną pojawiła się wizja, kilku miesięcy na zwolnieniu lekarskim, w oczekiwaniu na zabieg. Wtedy mój wybranek zasugerował mi założenie bloga. Do dziś zastanawiam się, dlaczego to zrobił. Czyżby nie chciał, żebym cały czas myślała o swoich dolegliwościach? Nie wiem. Ale nie musiał mnie długo namawiać. Bo kiedyś już, dawno temu, prowadziłam bloga i sprawiało mi to wielką frajdę. Z dnia na dzień chciałam, żeby blog stawał się coraz lepszy, bardziej profesjonalny i ciekawszy. Przywiązałam się do niego. I nagle, stał się moim marzeniem. Marzeniem, w którym chciałam wytrwać- mimo braku sił, mimo braku czasu i czasem nawet braku chęci. Wytrwałam i w nowym roku, zamierzam z jeszcze większym rozmachem kontynuować tę oto działalność.

2. Wydarzenie, które było w tym roku najprzyjemniejsze.

Bardzo trudno jest wybrać jedno. Dlatego wybieram trzy. Wakacyjna podróż na Korfu- wyspę, gdzie było mi dane odpocząć po zabiegu i zaczerpnąć świeżego powietrza. Spontaniczny wyjazd do Anglii, podczas którego, zwiedziłam tyle miejsc, ile nawet bym sobie nie wyśniła. Oraz ślub mojej przyjaciółki. Gdzie miałam przyjemność organizować wieczór panieński i świadkować.

Jak ja mogłam uznać ten rok za słaby.

3. Złe nawyki, których w tym roku się pozbyłam.

Bezmyślne wpatrywanie się w telewizję. Ale także wyeliminowanie cukru z herbaty i w ogóle przerzucenie się na herbatę zieloną. Która mimo sporych oporów, naprawdę zaczęła mi smakować!

4. W tym roku najbardziej jestem wdzięczna za…

Wsparcie, którego nigdy mi nie zabrakło.

5. Rzecz, która najbardziej mnie zainspirowała w tym roku.

Pełne inspiracji były książki, które było mi dane w tym roku przeczytać, a także ludzie, którzy potrafili w każdych okolicznościach pozostać sobą.

6. Wewnętrznie zyskałam…

Świadomość, że nie jestem już dzieckiem. I dopóki ja siebie przestałam tak traktować, inni też przestali. Zyskałam, także świadomość, że mogę więcej znieść, niż kiedykolwiek przypuszczałam.


P.S. Zyskałam też wzrok! W postaci okularów ;D.

A tak poza tym, wszystkim, końcówka tego roku, jest dla mnie przychyla jeśli chodzi o wenę i pomysły. Pomysły na Nowy Rok, który w tym przypadku musi okazać się przełomowym.

 

Poznaj mój podcast

„W głąb siebie” – Dagmara Sobczak

Przejdź do podcastu