Jak wiecie uwielbiam inspirować siebie, ale także was. A co najbardziej mnie inspiruje? Oczywiście ludzie. Ludzie i ich nieszablonowe pomysły. Dziś będzie właśnie o jednym z takich projektów. Co jeszcze bardziej cieszy moje serce: łódzkich projektów.
Jakiś czas temu mój MenŻul podczas penetrowania Internetu natknął się na kwiaciarnię zwaną Badylarzem. Nie da się ukryć, że już sama nazwa jest na tyle oryginalna, że masz ochotę dowiedzieć się czegoś więcej. Przesłał mi ich funpage i przepadłam. On wie co lubię. Kreatywne bukiety, rzadko spotykane kwiaty, a do tego wszystko owinięte w papier. Jak tylko zobaczyłam te cuda, od razu zakochałam się. Do tego cały urok uchwycony w pięknych zdjęciach.
Wiecie co jest, mój mąż już nigdy nie kupi mi kwiatów gdzie indziej, choćby miał stać w ponad godzinnej kolejce, jak to miało miejsce w Dzień Kobiet. :) I obawiam się, że każda kobieta kochająca kwiaty mogłaby przepaść tak samo, jak ja.
Pomyślicie: Jak to? Godzinę w kolejce? To nie jest tego warte. Wręcz przeciwnie. Jest. Co potwierdza sam fakt, że w Dzień Kobiet było takie oblężenie.
Badylarz to mały kontener, w którym pracuje tylko jedna osoba. Bo to nie jest sieć kwiaciarni, gdzie możesz kupić w kilku miejscach w mieście taki sam, nudny bukiet. Jest to miejsce jedyne i niepowtarzalne. Zrobili oni ze swoich bukietów towar luksusowy. Wyjątkowy. Spersonalizowany.
Dostając go, wiesz, że nikt inny takiego nie dostał i nie dostanie, bo bukiety robione są na miejscu z kwiatów, które sobie sami wybieracie. Można też w taki sam sposób, zamówić bukiet przez Internet. I to powoduje, że czujesz się wyjątkowo potraktowana przez firmę i pracowników.
Poczułam się na tyle mocno zaintrygowana, iż postanowiłam napisać do właścicielki tego miejsca. Joanna Szewczuk to bardzo sympatyczna osoba, która od razu zgodziła się odpowiedzieć na kilka moich pytań. Zapraszam zatem do wywiadu.
1. Opowiedz w skrócie coś o sobie. Kto jest właścicielem tego oryginalnego miejsca?
Joanna: Tworząc Badylarza zależało mi przede wszystkim, by powstało miejsce, które zainspiruje ludzi do otaczania się kwiatami, naturą, czyli jak dla mnie tym co najpiękniejsze. Badylarz to nie tylko kwiaty cięte, ale także bukiety, rośliny doniczkowe, zdrowotne, przyprawy, a także rękodzieło. To kwiaciarnia do której można wpaść, by kupić okolicznościowy bukiet, ale także na co dzień – by ukwiecić swoje (i nie tylko:)) domy, pracownie, biura, czy ogrody.
Choć Badylarz należy do mnie, nie istniałby z pewnością, gdyby nie wiele osób, które mnie wsparły oraz pomogły przy tym projekcie. Poczynając od moich bliskich, po najwspanialszych grafików i architektów (Fajne chłopaki, Projekt Officyna).
2. Czy oprócz Badylarza posiadasz jakiś inny projekt?
Joanna: Prócz Badylarza zajmuję się fotografią. Ukończyłam studia w Łódzkiej Szkole Filmowej i aktualnie można powiedzieć, że pracuję w zawodzie.:) Podejmuję się wielu projektów fotograficznych, pracuję także robiąc zdjęcia dla pewnej łódzkiej marki odzieżowej. Mam szeroko otwarte oczy i uwielbiam wchodzić w różnego rodzaju „foto- historie”. :)
3. Skąd wziął się pomysł, na założenie kolejnej kwiaciarni w mieście?
Joanna: Pomysł naradzał się długo wcześniej, kiedy to podróżując rzucały mi się w oczy piękne kwiaciarnie z zupełnie innym podejściem do rośliny (nie było tego w Polsce). Szczerze, brakowało mi tego rodzaju miejsca w moim otoczeniu; gdzie kwiaty można kupować w związku z okazją, ale i zupełnie bez niej, by ukwiecić swoje najbliższe otoczenie.
4. Czym wyróżniacie się na tle swojej konkurencji?
5. Macie bardzo oryginalną, przyciągającą uwagę nazwę kwiaciarni. Czyj to był pomysł? Co było inspiracją?
Joanna: „Badylarz” w okresie PRL-u określał prywatnego przedsiębiorcę – ogrodnika uprawiającego kwiaty pod folią lub szkłem. Choć ja, nie do końca pamiętam te czasy – słyszałam wiele historii na temat badylarzy i przyznam iż porwała mnie ta nazwa. W istocie planowałam ją zdecydowanie odczarować.:) Nie sprzedajemy kwiatów ani pod folią ani w niej. :)
Prócz tego staramy się, by każde zamówienie było wyjątkowe i spersonalizowane.
…
6. Co mogłabyś doradzić osobom, które również marzą o założeniu własnej działalności, ale mają przed tym obawy?
Choć czasem bywa trudniej, gdy szczerze czegoś pragniemy i robimy to z pasją, osiągniemy w końcu szczęście i spełnienie tego w co wierzymy.










