Kto śledzi namiętnie mojego bloga, ten wie, że ostatnio sporo z siebie wyrzuciłam emocji w stronę złych ludzi, którzy zatruwają nasz świat. Kto tu zagląda, ten także wie, że często piszę na temat ludzkich zachowań, które nie pozwalają normalnie żyć i funkcjonować innym.

Dziś będzie inaczej.

Tak naprawdę tylko raz porządnie pochwaliłam kogoś na moim blogu w tym wpisie. I żałuję. Piszę tego bloga od stycznia tego roku. To kilka naprawdę dobrych miesięcy, wypełnionych pracą nad tekstami i tylko raz stać mnie było, aby kogoś pochwalić z imienia i nazwiska? Nie licząc wpisu, w którym rozpływałam się, jak to super jest być mężatką ;). Tylko raz. To zdecydowanie za mało.

To nie jest tak, że otaczają mnie sami dziwni, zadufani w sobie, zakompleksieni ludzie. To nie jest tak, że w ludziach widzę tylko to co złe. Znam setki osób, które są dla mnie i mogłyby być także dla Was, inspiracją. Wiele tych osób jest z mojego otoczenia, a o jeszcze większej liczbie osób po prostu słyszałam. Ale od każdego z nich moglibyśmy się czegoś nauczyć. Dlaczego więc o nich nie mówię? Nie wiem…

Lubię ludzi. Otwartych, uśmiechniętych, prostych. Nie prostaków. Prostych. Ludzi, którzy jak myślą A, powiedzą A,  a kiedy myślą B, powiedzą B. Lubię ludzi, którzy nie szukają intryg, ich celem życiowym nie jest sianie paniki i skłócanie innych. Lubię ludzi, którzy mówią o rzeczach ważnych i nie przejmują się błahostkami. Lubię ludzi z serca dobrych, pomocnych, którzy niosąc pomoc zapominają o sobie i nie rozpatrują pomocy w kategoriach „co ja będę z tego miał”. Lubię ludzi wesołych, którzy głośno się śmieją i nie wstydzą się przeżywać szczęśliwych momentów. Lubię ludzi, którzy doceniają to, że żyją- i nie ważne jest dla nich, czy będą mieszkać w kawalerce i klepać biedę, czy będą w 2-piętrowym domu za 800 tysięcy popijać prawdziwego szampana. Lubie ludzi dla których ważne jest uczucie spełnienia i wolności jako człowieka.

Lubię takich ludzi. I takimi staram się otaczać. Jeżeli sama świadomie dobieram znajomych, to tylko takich.

Dlatego może po pół roku pora na zasianie w tym miejscu małego ziarenka pozytywnych myśli o inspirujących ludziach? Ale małego. Tak na początek. Tak dla sprawdzenia, czy w ogóle wykiełkuje. Czy będę pamiętała o nim, czy będę przede wszystkim potrafiła je pielęgnować. Tak. Czemu nie. Spróbujmy.

 

Poznaj mój podcast

„W głąb siebie” – Dagmara Sobczak

Przejdź do podcastu