Nie było mnie tydzień, a czuję jakby to były co najmniej 2 tygodnie. Najpierw szalone przygotowania do wieczoru panieńskiego mojej przyjaciółki, o którym już Wam gdzieś wspominałam, a potem gorączka i zapalenie gardła. Ale wróciłam! Słaba, ale zawsze.
Mimo tego, iż dalej leżę w łóżku, z podwyższoną temperaturą i brakiem głosu postanowiłam coś dla Was naskrobać. Ponieważ głowa boli i łupie mnie niemiłosiernie (niestety nie pomaga sąsiad z remontem, ani pies ze szczekaniem) tekst nie będzie wymyślny, celny, ani jakoś szczególnie odkrywczy.
Będzie o tym co można robić będąc przykutym do łóżka.
Po pierwsze i najsmutniejsze, większości rzeczy, które chciałabym zrobić, aby nadrobić, nie zrobię właśnie przez ogólne osłabienie i zły stan.
I to jest bardzo przygnębiające. Niby człowiek ma więcej czasu, a nic konstruktywnego zrobić nie może.
Podobno.
Ja jednak znalazłam kilka rzeczy, które pozwolą Wam przetrwać ten trudny czas w chorobie.
- Sen- tak, wiem. Jestem mega odkrywcza. Jednak sen to najlepsze i najzdrowsze lekarstwo na ból głowy i osłabienie. Kilka drzemek w ciągu dnia, albo chociaż jedna to dla organizmu balsam na duszę. Nie wiem jak Wy, ale ja tak mam, że w chorobie, czy to przeziębienie, grypa czy zapalenie noce przeżywam najtrudniej. Gorzej się czuję, nie mogę spać, mam wyższą temperaturę, przewracam się z boku na bok. Dlatego nadrobienie snu w dzień jest obowiązkowe przy chorobie! I nie można tego bagatelizować.
- Programy rozrywkowe- otóż mam też tak, że książki w chorobie nie przeczytam, bo czuje się jeszcze gorzej podczas intensywnego skupiania, ale różnej maści programy na YouTube, czy w telewizji, mają jako taką racje bytu. Nie trzeba ich tak dogłębnie analizować, a nawet jak coś się przeoczy to nie żal. Ja dzięki ostatniemu wpisowi Lieveg mam co oglądać. Nie ukrywam, że Mówiąc Inaczej ma u mnie pierwszeństwo. Nie wiem, ile uda mi się zapamiętać przy tej temperaturze mojego ciała, ale na pewno wyjdę na plus.
- Herbaciane kombinacje- przy chorobie z łóżka wychodzę tylko w celach dwóch. Łazienka i kuchnia. W kuchni jestem co najmniej raz na 2 godziny w celu zrobienia sobie kolejnej herbaty. Więc dziennie wypijam ich sporo. Może się znudzić. Więc kombinuje. Różnymi smakami, mieszankami, do owocowych dodaje cytryny. I tak urozmaicam sobie moje leczenie poznając przy tym nowe smaki.
- Nadrabianie blogów- podczas choroby są nieco łatwiejsze w przyswojeniu, niż książki, ale też dawkuje je sobie z przerwami. Oczy za szybko się męczą i potrzebują przerw. Jednak jak się człowiek postara można trochę nadrobić nieprzeczytane posty na ulubionych blogach. Co w szczególności polecam!
- Zasłuchanie się w muzyce- jeżeli mieliście jakąś nową płytę, którą bardzo chcieliście przesłuchać w całości, a brakowało Wam czasu to moment choroby jest na to idealny. A jeśli zaśniecie, nie przejmujcie się! Pamiętajcie co jest numerem jeden na liście.;)
A poza tym życzę Wam, aby Was żaden wirus, ani żadna bakteria nie dopadła w te częste skoki temperatur. Bo zawsze lepiej jest być zdrowym, aniżeli chorym. :D



