Trochę się ociągałam z postem przez ostatni tydzień, ale miałam małe problemy, które nie pozwalały mi poświęcić wam czasu. Wylogowałam się za to do życia z całkiem sporym zamachem. Pozbierałam trochę ciekawych tematów, o których będę mogła wam opowiedzieć, a do tego wszystkiego kupiłam sobie nowy szablon- który będę dopieszczać  w wolnych chwilach, więc nie znacie dnia, ani godziny, kiedy wejdziecie na socjopatkę, a tu pstryk! niespodzianka. Będzie zupełnie inaczej. Nowocześniej. Z duchem czasu. ;)

Przygotowałam dzisiaj dla was bombę! Zapoznam was z pewnym eksperymentem, który pokaże wam, jak stracić pracę w niecałą godzinę.

McDonalds to jak każdy wie całkiem spora sieć sklepów ze śmieciowym jedzeniem, które większość z nas po prostu uwielbia. Z niewiadomych, zresztą nieistotnych przyczyn. Mało kto jednak chciałby tam pracować, chociaż sam McDonalds reklamuje się świetnymi warunkami pracy jakie daje swoim pracownikom. Taki paradoks.

Wróćmy jednak do meritum. Pewien 24-letni Anglik Kyle G. w ramach swojej niezgody na panujący system postanowił zrobić eksperyment. Chciał zatrudnić się w restauracji z fast foodem, żeby potem jak najszybciej ją stracić.

Oczywiście na sam początek musiał skłamać w CV, że ma już doświadczenie w pracy w McDonald i jest świetnym kandydatem. Udało się! Został przyjęty.

Już od samego początku grał swoją rolę. Udawał, że świetnie zna się na kasie, mimo, że kiepsko sobie z nią radził; mówił tonem nieuprzejmym do klientów, krzyczał, był złośliwy; nie liczył pieniędzy, które dostawał za zamówienia; próbował wdrożyć nową kanapkę, której nie ma w Menu, bo właśnie przed sekundą ją sobie wymyślił – generalnie robił co chciał. Mimo upomnień przełożonej, próbował jej wytłumaczyć, że to co robi ma głębszy sens i naprawdę może to przynieść korzyść McDonaldowi.

Menadżerkę po pewnym czasie wyprowadził tak z równowagi, że biedna chciała dzwonić na policję, żeby zamknęli tego wariata.

Przepracował 53 minuty i 12 sekund. Wyszedł z pracy szczęśliwy, że to już koniec.

W planach ma więcej takich kontrowersyjnych akcji.

Podziwiam chłopa. Trzeba naprawdę mieć sporo samozaparcia, tupetu i odwagi, żeby zrobić z siebie publicznie takiego wariata. Jemu to się udało. Wykonał swój plan.

A dla zainteresowanych dokładny opis z jego niecałej godziny pracy, przetłumaczony na język polski można znaleźć tutaj.

 

 

Poznaj mój podcast

„W głąb siebie” – Dagmara Sobczak

Przejdź do podcastu