Wydawnictwo Insignis przychodzi w tym miesiącu do nas, z trzecią już książką Gary’ego Johna Bishopa pt. Mądry, że F*ck. Proste prawdy, które przeprowadzą Cię przez życiowe g*wnoburze.

Myślę, że to jeden z bardziej kontrowersyjnych autorów poradników wydawanych teraz w Polsce. Ludzie kochają go, albo nienawidzą – za to co mówi, czy za to jakim językiem się posługuje się w swoich książkach.

Ja zostaję gdzieś pośrodku.


Mądry, że F*ck to książka, którą można przeczytać szybko, od deski do deski, w jeden dłuższy wieczór – tyle, że nie o to chodzi. Autor zachęca, by wnikliwie przyglądać się temu, co czytamy i temu jak nasze ciało/nasze myśli reagują na to, co czytamy. To ma sens. Biorąc pod uwagę, że autor ma cel przetransformowania ludzkich myśli, czy przekonań, zanim coś zanegujemy, warto dać temu szansę i chwilę się zastanowić.

Dlatego ja te książkę dawkowałam sobie i z każdym tematem, który autor poruszał, zostawałam przez jakiś czas. Czy to jednak ze mną rezonowało? Sprawdźmy.


recenzja książki


Mądry, że F*ck – recenzja książki

Zacznijmy od początku. Już na samym wstępie książki, przypominamy sobie styl wypowiedzi autora. Luz, nieprzebieranie w słowach, język pospolity, nieraz wulgarny. I tu już od razu mówię, nie do każdego to trafi i nie każdy przez to przebrnie.

Ja lubię slang, język typowo uliczny, bezpośredni. Dałam więc radę, chociaż sama w książkach zdecydowanie wolę inny język komunikacji z czytelnikiem. Tutaj jednak to rzecz gustu, ponieważ na pewno dla niektórych, taki język wyrażony wprost, może być tym, co pozwoli zaufać temu, co autor ma do przekazania i poczuć z nim większą więź. Autora traktujemy jako kumpla z sąsiedztwa, a nie nauczyciela akademickiego.

Od początku jednak zaczęła mi przeszkadzać zbytnia pewność siebie autora w sposobie, w jakim komunikuje się z odbiorcą. Wyłapywałam tego typu teksty, jak: jeśli kogoś dotknie to, co mówię, to znaczy, że trafiłem w czuły punkt, autor z pewnością wie, jak wygląda życie mądre na maksa i na każdym kroku próbuje wmówić czytelnikowi, że ten się myli, a nieraz nawet doskonale wie, co ten czytelnik robi i myśli. No nie powiem, bywa to irytujące. Szczególnie, gdy ma się uczulenie na to, gdy ktoś mówi Ci, co powinieneś robić, a prawdę o życiu przekazuje Ci tak, jakby tylko on ją znał, a wszyscy na około się mylili.

Jednak im dalej, mam wrażenie, że jest tego mniej, na rzecz wartości, jaką autor ma do przekazania. Potem może znów pod sam koniec, usłyszymy ego autora.

Mądry, że F*ck – miłość, strach, strata i sukces

Miłość, strach, strata i sukces – to tematy, którymi w książce zajmuje się Gary. Nie zawsze z autorem się zgadzam. Nieraz mam ochotę wejść z nim w polemikę, w myśl zasady: może to tylko skróty myślowe autora, które ja rozumiem przez pryzmat swojego życia i swojej bańki? A w konsekwencji okazałoby się, że myślimy o tym samym? Czasem miewałam na to nadzieję.

Ale rozdział o stracie połykam w całości. Tak bardzo jest mi bliskie, to o czym pisze autor i totalnie tutaj muszę się z nim zgodzić. Za ten rozdział mogłabym mu przybić piątkę. Rozdział o strachu, wbrew pozorom wlał więcej spokoju i zaufania w moje serce. Inne rozdziały dawały do myślenia. Nie zamykałam się na to, co mówi autor, nawet jeśli początkowo czułam opór, bo moja wizja jest inna. Z kilkoma zdaniami pozostanę sobie na dłużej, na przykład z tym: Ludziom trudniej pogodzić się z uczuciem przytłoczenia niż z wydarzeniami, które je wywołały.

Zatrzymując się przy tej książce, można znaleźć perełki.

Mądry, że F*ck – ogólne wrażenia

Głównym zamierzeniem autora jest, by czytelnik wziął życie w swoje ręce, zmienił do niego podejście, szczególnie do tak ważnych dziedzin życia jakimi jest miłość, strach czy sukces, za którym ciągle gonimy. Autor chce, by każdy dostrzegł, co jest tą życiową mądrością i celem życia, po to właśnie, by życie każdego było wartościowe i miało sens.

To bardzo trudny temat, który moim zdaniem trudno opisać nawet na 200 stronach. Jest bardzo złożony, nieoczywisty i niejednokierunkowy. Autor łapiąc się za ten temat, siłą rzeczy, w jakiś sposób go spłyca.

Podrozdziały o pozytywnym myśleniu, zadufaniu w sobie, o zbytnim egocentryzmie, który sprawia, że zapominamy o relacjach z innymi, poruszają bardzo złożone tematy. Tak trudne tematy, że nie czuję, że w ogóle powinny być poruszone, skoro zostało im poświęcone jedynie kilka stron.

Mimo tego, gdzieś czuję wspólną nić z autorem. Niektóre tematy, jakby wyjął mi z głowy i przelał na papier. Niektórymi swoimi przemyśleniami, daje mi do myślenia. Sprawia, że chcę to przetwarzać i wracać do tych słów. Dlatego na wstępie, powiedziałam, że jestem gdzieś pośrodku. I tutaj pozostaję.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Insignis

 

Poznaj mój podcast

„W głąb siebie” – Dagmara Sobczak

Przejdź do podcastu

2 komentarze

  1. Toni 3 października, 2021 at 10:19 am - Reply

    Bardzo ciekawa recenzja, dzięki której nawet gdybym czytał książki 😉 tej bym do ręki nie wziął. Przede wszystkim dlatego, że nie znoszę wulgaryzmów w słowie pisanym.

    • Daga 3 października, 2021 at 10:47 am - Reply

      O, w takim razie to zdecydowanie nie książka dla Ciebie :)

Zostaw komentarz