Wielu z Was pewnie teraz myśli „Co ona taka opóźniona”, ale mam nadzieję, że nas opóźnionych jest tu troszkę więcej, niż ja jedna. Sama. Ej, nie róbcie mi tego.


Chodzi się o to, że jakiś czas temu odkryłam program Periscope wraz z jego magią. Nie wiem, dlaczego wcześniej nie obiło mi się to nigdzie o uszy (może za mało przebywam w Internecie:D). Fakt jest taki, że zakochałam się w tym wynalazku od pierwszego zalogowania.

Opowiem Wam, jak to się wszystko zaczęło.

Moje pierwsze spotkanie z Periscope

Był to czwartek. Pamiętam jak dziś, ponieważ był to Social Media Czwartek w moim mieście Łodzi, na który bardzo chciałam się wybrać. Nie odbywają się one co czwartek, więc tym bardziej zależało mi, aby tam być. To znaczy, odbywają się co czwartek, ale co czwartek w innym mieście, więc zanim zatoczą koło- trzeba cierpliwie czekać. Oczywiście w ostatnim momencie coś wyskoczyło i nie mogłam się tam stawić osobiście. Ale! W chwili, kiedy miało się zacząć wydarzenie, na Facebooku pojawiała się informacja, że  można oglądać transmisję poszczególnych wystąpień na żywo. Mówię: „Co? Jak to możliwe?”.  Czytam dalej: „…na Periscope”.

Periscope- co to jest?

Właśnie to pytanie sobie zadałam. Pytam męża- też nie wie. Myślę: „Co myśmy robili ostatnimi czasy. Nic nie wiemy co w trawie piszczy.” Ale od czego jest Internet. Ponieważ nie było za bardzo czasu zastanawiać się, to pierwsze co: ściągnęliśmy ten program na telefony. Dodaliśmy dobrego człowieka, który nagrywał to wydarzenie, do obserwowanych i zaczęliśmy transmisję.

To było niesamowite. Czuliśmy się, jakbyśmy tam byli. Jak słusznie, zresztą, zauważył mój mąż: „To było zajebiste, tym bardziej że podczas oglądania mogłem robić tosty, a potem bezkarnie je zjadać”. I tak właśnie było. Obejrzeliśmy wszystko na żywo, siedząc sobie pod kocykiem i wpychając w siebie tosty. Kilka godzin transmisji, z przerwami oczywiście. Pewnie, być może więcej byśmy zyskali, będąc tam. Poznalibyśmy osobiście część osób, wzięlibyśmy czynny udział w prezentacji, a tak pozostaliśmy biernymi obserwatorami. Ale wiedza w głowie pozostała ta sama.

Co daje Periscope?

Periscope jest ściśle powiązany z Twitterem, więc dobrze byłoby go mieć przed instalacją Periscope. ;)

Oprócz tego, że możemy na żywo oglądać co dzieje się aktualnie w każdym miejscu świata, to sami możemy nagrywać takie filmiki i transmitować np. jakieś ważne wydarzenia w swoim życiu, bądź sytuacje, których jesteśmy świadkami.

Kiedy już zaczynasz obserwować taką transmisję, wszystkim obserwującym pojawia się informacja o Twoim wejściu do grupy. Świetną opcją jest to, że można na bieżąco komentować z innymi uczestnikami to co się dzieje. Po chwili jednak te komentarze znikają, więc trzeba być czujnym. A jakby tego było Wam mało, możemy obdarowywać dany filmik w trakcie jego trwania, niezliczoną ilością serduszek za pomocą jednego kliknięcia ekranu.

Jeszcze mało? Jeżeli nie zdążysz na żywo obejrzeć transmisji osoby, którą obserwujesz- możesz to zrobić później. ;)

Jeżeli jesteś zainteresowany tym programem, zapraszam tutaj. Nie ukrywam, że będę Was zachęcać, bo to naprawdę ciekawa aplikacja, intuicyjna i zaskakująca.

Jeżeli macie ochotę obserwować moje transmisję (na razie nie było żadnej :P) to zapraszam na mój profil. Jak będzie Was już trochę, to obiecuję, że zacznę coś wrzucać! ;) login oczywiście: Socjopatka.pl.

A Wy? Znacie Periscope? Jakie są Wasze doświadczenia z ta aplikacją?

Podobne posty, które pojawiły się na blogu:

Jak zmienić nazwę strony na Facebooku

Jak stać się bogatym na przykładzie Brand24

Sukcesja- otwarcie nowego CH

 

Poznaj mój podcast

„W głąb siebie” – Dagmara Sobczak

Przejdź do podcastu

Zostaw komentarz