Na początku 2022 wybrałam sobie słowa przewodnie na ten rok i było nim słowo „przepływ”.  Od 2019 wybieram sobie to jedno małe słowo przewodnie, które jest dla mnie wspaniałym narzędziem do samorozwoju. Sprawdza się i dlatego co rok kontynuuję tę metodę.


Co wydarzyło się w tym roku? Jak to słowo się przejawiało? Czego się o sobie dowiedziałam? Opowiem Wam właśnie w dzisiejszym wpisie, przy okazji zachęcając Was do wybrania swojego słowa roku. :)

Przepływ – dlaczego takie słowo?

Dlaczego wybrałam właśnie to słowo, opowiadałam w jednym z moich odcinków podcastu:

W skrócie: chciałam poczuć, że działam z przepływu. Robię tylko to, co czuję. Analizuję co jest moje, a co jest narzutem społeczeństwa. Że nie boksuję się z życiem, cokolwiek się wydarzy, że płynę z nurtem i daję sobie ogrom przestrzeni na akceptację tego jak jest. :)

To było trudne wyzwanie na ten rok, bo poczucie kontroli jest u mnie mocno zakorzenione.

Jednak wydarzyły się rzeczy magiczne, które sprawiły, że miałam okazję poprzyglądać się tej szali poczucie kontroli kontra życie z nurtem. I podejmować świadome decyzje – co wybieram.

Przepływ – czy to był dobry wybór słowa?

Myślę, że warto zacząć od tego, ze w tym roku udałam się na analizę własnego kosmogramu urodzeniowego i tam dowiedziałam się, że poczucie kontroli, organizacja – to jest jakość, z którą już przyszłam na ten świat, moja pamięć emocjonalna. Coś bardzo dobrze mi znanego. I oczywiście mogę w wielu sytuacjach z tego korzystać, ale celem na to życie jest iść dalej. Zrobienie wydechu, odpuszczenie, płynięcie z falą. Zaufanie intuicji i puszczenie kontroli.

Czy było to dla mnie zaskoczeniem? I tak, i nie. Czułam, że od zawsze trzymałam się kurczowo tego, co bezpieczne i chcę mieć nad wieloma rzeczami kontrolę, jednak zarazem od kilku lat już odchodzę od tego, działając intuicyjnie. Więc kiedy usłyszałam, że jest to u mnie bardzo ważne, by to puścić, trochę byłam zaskoczona ważnością tego zadania w moim życiu, a zarazem nie zdziwiona, że to właśnie pokazał kosmogram.

Wtedy zrozumiałam, że piękne wybrałam sobie to słowo na ten rok, intuicyjnie czując nad czym powinnam pracować.

No i jak to było z tym przepływem w tym roku?

Przepływ – co zadziało się w 2022 roku?

Obiecałam sobie, że będę mówić TAK tylko tym projektom, które czuje moje serce. Na social mediach chciałam działać w totalnym uszanowaniu dla swojej energii, a tą energię poświęcać na to, co czuję (a nie na to, co w społecznej opinii się opłaca). Czuję rolki? Nagrywam rolki! Chcę rozbawiać? Rozbawiam. Chcę być poważna? Poważnieje.

I na początku nie było łatwo. Trochę to było jak kopanie się z koniem. Działałam spontanicznie, ale miałam wyrzuty sumienia, że nie trzymam się planu i celów. Trzymając się jedynie planów, brakowało mi czynnika ludzkiego. I w tym roku szukałam tej właśnie równowagi, w której mogłabym działać strategicznie, a zarazem spontanicznie. Przeprowadziłam wiele rozmów z bliskimi mi osobami w tym temacie i usłyszałam sporo rad. Wzięłam dla siebie to, co czułam i miałam wrażenie, że w drugiej połowie roku już zaczęłam rozumieć na czym ten przepływ polega. Gdzie leży ta moja osobista równowaga i jak ją osiągać, jak się jej dać porwać, by czuć zadowolenie.

I żeby nie było łatwo, życie w tym rok wyrzucało mnie z tego komfortu i tej osiąganej równowagi. W marcu szpital i operacja, a w listopadzie złamanie ręki. I widzę ogromną różnicę w tym jak podeszłam do operacji, gdzie wtedy jeszcze miałam w sobie chęć walczenia z tym jak jest, a jak podeszłam do złamania ręki – gdzie najpierw pozwoliłam sobie na wszystkie emocje, po czym popłynęłam z tym, szukając plusów takiego wydarzenia.

Świat mnie sprawdzał, a ja poczułam, że naprawdę z miesiąca na miesiąc coraz lepiej rozumiem ten życiowy przepływ. To dryfowanie po tafli życia.

Jaki cel miało złamanie ręki, przyszedł do mnie podczas rozmowy z Asią na live instagramowym. Rozmawiałyśmy o tym, jak zadbać o swój dobrostan, gdy wszystko idzie nie tak. Polecam Wam to nagranie. Dostępne jest na Instagramie:

Podsumowanie roku 2022

I mimo tych życiowych testów, to był naprawdę dobry rok dla mnie. Pod względem biznesowym, bo wydałam swoje pierwsze e-booki dla introwertyków, rozwijałam markę Kamma Nature, pisałam książkę w tandemie (na której wydanie liczę w 2023), ale i osobiście: byłam w Bieszczadach, w Kołobrzegu, kupiliśmy z Bartkiem wymarzoną działkę pod dom, inwestowałam w kursy pracując nad swoim mindsetem, oraz zadbałam o ruch zapisując się na boks i regularnie ćwicząc jogę w domu.

I to był naprawdę dobry rok, mimo wielu niespodzianek, nie zawsze pozytywnych, czułam, że dzieją się magiczne rzeczy, a wszystko wydarza się w jakimś celu. :)

I słowo, które wybrałam sobie na 2023, jest konsekwencją wydarzeń z tego roku właśnie, ale i z poprzednich także. Ale o tym opowiem Wam w kolejnym artykule.


Jak tam Wasz rok 2022? Czy wydarzyło się coś przełomowego? Może było dobrze, tak po prostu? A może jednak dał Wam popalić? Możecie się tym ze mną podzielić w moich mediach społecznościowych. <3

Poznaj mój podcast

„W głąb siebie” – Dagmara Sobczak

Przejdź do podcastu