Nie wiem dlaczego jeszcze nigdy o tym nie napisałam.


Zawsze wychodziłam z założenia, że najważniejszą rzeczą w życiu jest przyjaźń (później, ale to dużo później doszłam do tego, że zdrowie w sumie tez jest ważne ;)). Ale bardzo długi okres czasu była to właśnie przyjaźń. Może dlatego, że takiej przyjaźni zaznałam już w przedszkolu.

Wszystko jest wspólne

Wtedy oczywiście nie wiedziałam, że ta relacja, która się rodzi podczas dzielenia się najlepszymi lalkami, jest tak ważna i może trwać wiecznie, jeżeli tylko jej na to pozwolimy. Wtedy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jeżeli będę dbać o tą przyjaźń to ona będzie rozkwitać i zaprocentuje w przyszłości. Nie wiedziałam. Ale to nie miało żadnego znaczenia, bo kierowałam się sercem i chciałam dbać o ten związek. Związek dwóch osób, które im bardziej się poznawały, tym były do siebie coraz bardziej podobne. I im starsze, tym bardziej świadome skarbu jaki dostały od losu.

Wspólnota była rzeczą oczywistą. Nie było „to moje, a to Twoje”. Wszystko było nasze. Co pewnie naszym rodzicom często wydawało się absurdalne. Zasada była prosta. Nie dzielimy się tylko chłopakami. Więc nigdy w naszym życiu nie było takiej sytuacji, aby podobał nam się ten sam facet. „Podobał” w sensie wzdychania do niego. Raz ujrzany, zaklepany. I nigdy nie było z tym problemu.

Niby jedna zasada, ale na tyle prosta i ważna, że do teraz możemy cieszyć się tą relacją. Dlatego dziś nie mogę zrozumieć tego, dlaczego najlepsze przyjaciółki odbijają sobie facetów, często dla satysfakcji, niszcząc w ten sposób coś co mogło być rzeczą najcenniejszą w ich życiu.

Huragany…

Nie obyło się bez burz, huraganów, kontroli, łez, niemiłych słów, których do dziś się żałuje. Bo tak to bywa w mocno emocjonalnych relacjach, że tak samo jak silnie przeżywamy uczucia pozytywne, tak samo mocno wpływają na nas emocje negatywne. Ale żadna z tych burz: duma, chwilowa nienawiść, zawód, smutek, żal nie była silniejsza od uczucia i wspomnień. Nic nie było w stanie zerwać tej niewidocznej więzi między nami. Ani inni ludzie, ani żadne słowa i emocje.

Po tych wszystkich przeżyciach relacja ta stała się silnie zakorzeniona i została mocnym fundamentem na lata. I tak trwa. Już około 25 lat.

25 lat szczęścia

I nie ma nic piękniejszego, niż widzieć przemianę małej dziewczynki zakochanej w krótkich spódniczkach, która bała się szkolnych przedstawień; w zbuntowaną nastolatkę w glanach, która chciała uciekać z domu; aż po prawdziwą kobietę, która staje z wyborem swojego życia na ślubnym kobiercu. A Ty stoisz za nią. I jesteś świadkiem najważniejszego wydarzenia w jej życiu.

I wtedy czujesz, że inaczej być nie mogło.

A to nie koniec. Bo tak naprawdę to dopiero początek dorosłego życia, które będziemy mogły spędzić razem.

I dziś świadomie dbam o tę relację, ale dalej z sercem.

Inne związki

Dzięki temu też wiem, jak ważne są dobre, wzajemne relacje i kiedy spotykam na swojej drodze ludzi, z którymi widzę się na starość, to już wtedy wiem, że ta relacja ma szansę się udać. I choćbyśmy nie rozmawiali tygodniami- jedno słowo i zawsze jestem.

Niestety. Takich osób nie ma wiele. Mimo tego, że znajomych mam bardzo dużo i ktoś kto mnie zna, mógłby powiedzieć, że jestem otoczona ludźmi z każdej strony. Osoby, które wiem, że zostaną ze mną do końca moich dni, mogę zliczyć na palcach jednej ręki. Ale wystarczy mi. Nie potrzebuję więcej. W tym aspekcie, czuje się 100% spełniona.

A co zresztą? Ludzie wpływają do naszego życia i wypływają z niego. Ale te relacje są tak samo ważne. Często wnoszą w nasze życie wiele cennych rad, wskazówek, nowych, świeżych spojrzeń. Wiele uczuć, emocji i pragnień. Ale drogi czasem się rozchodzą, a najważniejsze i tak zawsze pozostaje w sercu i w pamięci.

 

Poznaj mój podcast

„W głąb siebie” – Dagmara Sobczak

Przejdź do podcastu