„Człowiek, człowiekowi wilkiem”

Niby wiesz, że nie wolno ufać nikomu do końca; niby uczono Cię, że w życiu pewny jest tylko wyścig szczurów, a jednak, kiedy jesteś naocznym świadkiem tego, jak ludzie wygryzają się nawzajem, uważając za niezastąpionych, dziwisz się jakbyś nigdy o tym nie wiedział.

To całkiem ciekawe zjawisko, że niektórzy ludzie uważają się za wszystkowiedzących Bogów. To całkiem interesujące, że są jednostki, które w swoim życiu prywatnym i zawodowym uważają się za niezastąpione. To jeszcze ciekawsze, że takie osoby uciekają się do podkładania świń innym, aby udowodnić sobie i światu, że ich teoria zajebistości o samym sobie jest niepodważalna. Bo przecież wszyscy się mylą- tylko nie ja!

Dlaczego tak się dzieje?

Ludzie boją się konkurencji. Kierownicy nie lubią zatrudniać osób z wyższym wykształceniem, niż mają oni sami, bo czują się zagrożeni; pracownicy nie lubią kiedy w ich obowiązkach zastępuje ich ktoś inny, bo boją się, że ten ktoś będzie od nich lepszy w oczach kierownika. Wszyscy boją się o swoje stanowiska.

Możemy nienawidzić swojej pracy,  możemy przeklinać ją każdego poranka, a i tak nie pozwolimy wejść na swoje miejsce komuś nowemu. 

My jedyni często wiemy z czym mamy największy problem, co zajmuje nam najwięcej czasu, z czego nie jesteśmy dumni- więc kiedy przychodzi ktoś inny i robi to sprawniej i szybciej od nas czujemy lęk. Zapala nam się kontrolna lampka i czujemy, że musimy działać. Działaniu temu, często towarzyszy tzw. podkładanie komuś świni.

Podkładanie większej ilości pracy, po tym jak dana osoba myśli, że już skończyła. Podkładanie do pracy czegoś czego nie powinno być. Często wykorzystywanie nie wiedzy nowej osoby na jakiś dany temat.

Generalnie podkładanie świni ma to do siebie, że osoba której robimy takiego „psikusa” nie ma prawa zorientować się, że coś jest nie tak. Wtedy zyskujemy haka na taką osobę i idziemy z jej niekompetencją do kierownika. Liczymy na jego aprobatę i pochwałę, że wychwyciliśmy błędy innych. Chociaż powinno nam być wstyd za to, że udajemy bardziej spostrzegawczych, niż faktycznie jesteśmy, bo tak naprawdę zapchani jesteśmy fałszem.

Mówię „my”, chociaż nie mam na myśli siebie, ani Ciebie czytelniku- bo jeśli jesteś takim podkładaczem świń to wynoś się stąd! Nie chcę nawet stać obok tak brudnych ludzi.

Mówiąc „my” mam na myśli ludzkość, która powariowała na punkcie swojego ego. Która myśli, że cały świat kręci się obok niej, a podstępem może zyskać cały świat.

Tfu, pluję na Was!

 

Poznaj mój podcast

„W głąb siebie” – Dagmara Sobczak

Przejdź do podcastu