Nie wiem czy macie takie wątpliwe szczęście, jakie mam ja- czyli znajomych, którzy wszystko mierzą miarą Facebooka. Jeżeli nie, podzielę się dzisiaj z wami moim doświadczeniem.


 

Facebook to jak każdy wie serwis społecznościowy, który wyróżnia to, iż stał się fenomenem na rynku światowym, jak i polskim. Sama mu uległam, mimo sporych wątpliwości na samym początku. Teraz korzystam z niego regularnie i na palcach jednej ręki mogę policzyć moich znajomych, którzy nie czerpią z niego całymi garściami.

Są jednak ludzie, które mają problem z rozgraniczeniem życia naprawdę, a życia na Facebooku. Miałam do czynienia z KILKOMA takimi osobami, wśród moich znajomych i wiem, że to nie lada problem.

Facebook, to nie życie?

Przedstawię wam pokrótce o jaki typ człowieka mi chodzi, w podpunktach: od 1 najmniej szkodliwego, do 5 typa, od którego najlepiej trzymać się z daleka.

  1. Co 5 minut sprawdza, czy pojawił się nowy wpis, ktoś dodał nowe zdjęcie, polajkował, napisał.
  2.  Zamieszcza na Facebooku, takie głupoty, że głowa boli. Co właśnie zjadł, co wypił, w której przychodni siedzi, ile razy w tygodniu jego dziecko ma katar, a ile kupkę.
  3. Jak broń Boże zabraknie Internetu na 15 minut, wpada w furię i wyżywa się na wszystkich dookoła.
  4. Jak ktoś mu zajdzie za skórę, sięga po telefon, żeby stworzyć wpis poniżający taką osobę, często używając jego imienia, nazwiska, pseudonimu. A niech łajza zobaczy, co o nim myślę!
  5. Jak się z nim pokłócisz, nim zdążysz się zorientować o co tak naprawdę poszło- za moment jesteś usuwany ze znajomych. Często od razu, albo kilka dni później zablokowany.

I właśnie o ten ostatni punkt rozchodzi się cały ten post.

Uwierzcie mi już kilka razy zostałam usunięta ze znajomych, by ponownie zostać dodaną, i znów usuniętą. I jakkolwiek śmiesznie i absurdalnie to brzmi- to 100% prawdy w prawdzie.
Nauczyłam się jednak dzięki temu, że jeżeli ktoś raz zdecyduje się usunąć mnie ze znajomych, już nigdy do nich nie powróci. Bo po co?

Przeanalizujmy teraz myśli takiego osobnika:

„Hm! Jak mógł mi tak powiedzieć! Chyba pozjadał wszystkie rozumy! Ale mnie podkurwił! Hm! Żałuję, że nie powiedziałam mu co o nim myślę! Zaraz, zaraz! Wiem! Napiszę na Facebooku! Niech zobaczy! Ale nie no, tak mnie wkurzył! Usunę go! Tak, usunę! Niech wie, że to koniec znajomości! Zrywam znajomość! Tak! To cios poniżej pasa! A niech mnie kule biją- ZABLOKUJĘ SUKINSYNA!”

Wydaje mi się, że właśnie taki kocioł powstaje w głowie człowieka, który nie radzi sobie ze swoim EGO. Tutaj niestety kłania się umiejętność rozmowy i rozwiązywania konfliktów. Jeżeli mówię komuś co myślę, a ten ktoś ma inne zdanie to nie po to, żeby za moment wyjmować noże z kieszeni i chlastać się po twarzach, ani tymbardziej po to, żeby kończyć z kimś znajomość. Zależy mi jedynie, aby wymienić poglądy i przekazać temu po drugiej stronie, jak ja to widzę. Mogę to zrobić kulturalnie, mogę krzyczeć, mogę nawet drzeć się i pluć ( jak kto woli), ale nie robię tego po to, aby zakończyć znajomość.

W ogóle co to znaczy: „To koniec znajomości”?

Pewne relacje umierają z biegiem czasu, kiedy nie dbamy o nie, czy nie mamy potrzeby utrzymywania ich. Każdy z nas ma przecież znajomych na portalach społecznościowych, z którymi nie zamienił nawet słowa od X lat, a jednak wiszą oni na tablicy, z takich, czy innych powodów. Jak widać są jednak osoby (dla mnie, jak nic mające problemy ze sobą), które kończą znajomość usunięciem Cię z takiego portalu.
I to nie jest Twoja decyzja, to nie jest nawet wasza wspólna decyzja. Ten osobnik tak zadecydował, pod wpływem chwili. Koniec. Kropka. Nie mógł sobie poradzić ze swoimi emocjami, więc wszystkie przekierował na przycisk „usuń ze znajomych”.
Moim zdaniem to tylko nam rysuje, jak bardzo słaby jest taki człowiek. Nie ma on umiejętności rozwiązywania problemów. Nie potrafi spotkać się i normalnie, po ludzku porozmawiać. Szuka sposobów, aby komuś dopiec- tylko, że dla niego to chwilowa ulga. Później musi modlić się, żeby nie spotkać tej osoby na ulicy, no bo wstyd i zażenowanie nie będą mu wtedy obce.

Nie mam szacunku do takich ludzi. Oni widzą tylko siebie i poza tym nic.

Poznaj mój podcast

„W głąb siebie” – Dagmara Sobczak

Przejdź do podcastu