Zadajecie sobie czasem pytanie na co wykorzystalibyście dodatkową godzinę dziennie, gdyby ktoś podarował wam ją w prezencie?


Samo myślenie o dodatkowej godzinie, powoduje lekkie mrowienie w brzuszku. Taki prezent od losu. Tylko czy wykorzystałbyś go mądrze, praktycznie? Czy może przeleżałbyś tę godzinę, rozmyślając nad swoim niepoukładanym życiem?

Ja zastanawiam się nad tym od kilku dni i jedno wiem na pewno. Taki prezent trzeba dobrze wykorzystać! Do tej decyzji pomógł mi dojść pewien cytat, który ciekawym zbiegiem okoliczności, akurat pojawił się na mojej drodze:

Człowiek wmówił sobie, że ma za krótkie życie, w związku z czym zwykł się tłumaczyć ustawicznym brakiem czasu. Tylko, powiedzmy, gdyby żył dwa razy dłużej, miałby go więcej? Jeśliby komuś udało się skonstruować zegar, który odmierzałby człowiekowi czas zmarnowany, pusty, i czas pełny, poświęcony jakiemuś pożytkowi, choćby własnemu, okazałoby się, że większość życia zmarnował. Więc może i tak to życie dane nam jest w nadmiarze.

S. Mrożek Dziennik powrotu 

Czas na moją chwilę

Jakby nie patrzeć, wszyscy jakoś sobie radzimy. Jedni trochę lepiej, inni gorzej, ale dajemy radę. I to dajemy radę z taką ilością czasu jaką mamy. A nie możemy zapominać, że każdy z nas ma tego czasu tyle samo – 24 godziny na dobę. A ile z niego poświęcimy na pracę, czas wolny, rozrywkę, naukę, czy sen to już tylko leży w naszej kwestii. Dlatego doszłam do wniosku, że skoro radzę sobie całkiem nieźle z tym czasem, który mam, godzina dziennie nie jest mi szczególnie do szczęścia potrzebna. Nie jest potrzebna mi, ale może być potrzebna komuś innemu. Dlatego łatwo było mi podjąć decyzję co zrobiłabym z takim prezentem.

Wolontariat

Tę dodatkową godzinę dziennie mogłabym poświecić dla kogoś innego. Za darmo. Mogłyby to być korepetycje dla dzieci, pomoc w planowaniu kariery osobom, które dopiero wchodzą na rynek pracy, spędzanie czasu z osobami starszymi, dziećmi z domów dziecka, czy wychodzenie z psami ze schroniska. Cokolwiek. Byleby móc odciążyć jednych i pomóc zarazem drugim.

Wiem, że są na tym świecie ludzie, którzy uważają, iż wolontariat to strata czasu, energii, a przede wszystkim pieniędzy, bo w tym samym czasie można byłoby iść do normalnej pracy i coś zarobić. Ja tak nie uważam. Według mnie działania wolontariackie rozwijają nas, uczą a przede wszystkim napełniają poczuciem dobrze wykonanej misji. W końcu jeżeli mam coś, co może się przydać komuś innemu (a czasem wystarczy i sam poświęcony czas) to dlaczego mam się tym nie podzielić z innymi? Bardziej potrzebującymi?

W życiu nie chodzi tylko o to, aby gonić za pieniędzmi. Powiedziałabym, że w życiu chodzi o to, aby gonić za marzeniami i pasjami. A ponieważ nie każdy ma tyle samo silnej woli, samozaparcia i możliwości, powinniśmy pomagać w spełnianiu marzeń innych, słabszych, bezbronnych.

Tak, właśnie na to wykorzystałabym dodatkową godzinę dziennie. :)

 

Wpis powstał w ramach Akcji Blogerskiej Pyszne.pl  #CzasNaMojąChwilę.

Poznaj mój podcast

„W głąb siebie” – Dagmara Sobczak

Przejdź do podcastu