Na wydanie tej książki czekałam kilka miesięcy. Kiedy pierwszy raz Wydawnictwo Kobiece puściło informację o tym, że pojawi się publikacja Żałując macierzyństwa – od razu wiedziałam, że musi trafić w moje ręce. Z kilku powodów.


Pozycja Żałując macierzyństwa została napisana przez Ornę Donath – socjolog, która latami przeprowadzała badania, opierające się na wywiadach z kobietami, które żałują, że zostały matkami.

Dlaczego ta książka zyskała moje zainteresowanie? Jak już wspomniałam z kilku powodów. Po pierwsze jest to publikacja badań socjologicznych, których jak dla mnie cały czas jest za mało. Po drugie porusza temat kontrowersyjny, nowy, o którym nie mówi się głośno. Po trzecie porusza temat, który dotyczy wszystkich kobiet. Tych, które mają dzieci, tych, które nie mają, tych, które nie chcą mieć dzieci, ale i tych, które cały czas nie podjęły ostatecznej decyzji.

 

Żałując macierzyństwa – recenzja.

Po przeczytaniu tej pozycji tyle myśli kłębi się w mojej głowie, że nie wiem, od czego zacząć.

Książka porusza wiele strun, które wolelibyśmy, aby zostały nietknięte. Jest mocna, przepełniona emocjami, strachem i żalem. Żalem przede wszystkim. To w tych niecałych 300 stronach zawarł się głos kobiet. Matek, które chciałyby cofnąć czas i zostać mamą niczyją (oryginalne tłumaczenie: nobody’s mom).

Z jednej strony słuchając tych historii, uświadamiasz sobie, jak mało jest w tym czerni i bieli, a ile odcieni szarości. Jak trudne musi być opowiedzenie o tym, z czym zmagają się te kobiety, ale jak jeszcze trudniejsze musi być życie z ukrywaniem swojego żalu.

Badane kobiety mieściły się między 26, a 73 rokiem życia. 5 z nich w trakcie badania było już babciami. Kobiety wywodziły się z różnych klas społecznych. Wywiady zostały przeprowadzone z 23 kobietami.

Zacznijmy jednak od początku. Od pytań, które zadała Orna.

 

Żałując macierzyństwa – być niczyją mamą.

Obok kobiet, które pragną mieć dzieci, ale nie mogą, obok kobiet, które realizują się w macierzyństwie i obok kobiet, które mimo trudności, jakie macierzyństwo przed nimi stawia, kochają być matkami – są kobiety, które chciałyby być niczyją mamą. 

Jakkolwiek wydaje nam się to absurdalne, nieludzkie, samolubne czy po prostu dziwne – tak jest. Mimo iż społeczeństwo nie jest na to przygotowane. Takie kobiety żyją obok nas …i nie jednokrotnie mają już dzieci. Dlaczego? O tym będzie później.

Kobieta, która nie chce mieć dzieci – ma pod górkę już na starcie. 

Społeczeństwo wywiera nacisk na wszystkie kobiety. Każda powinna być matką. Co więcej, każda powinna nosić w sobie instynkt macierzyński. Gdyby to było takie oczywiste…

W społecznej opinii kobiety rodzą się po to, by w końcu zostać matkami. Kobieta bezdzietna jest dla nas jakby niepełna? Często litujemy się nad takimi osobami, nie zdając sobie sprawy, że to może być świadoma decyzja, a kobiety, które nie zostały mamami są w swoim życiu w pełni szczęśliwe i spełnione.

Trudno nam to zrozumieć – dlatego tym lepiej, że powstają takie publikacje jak książka Orny Donath.

Jedna z badanych kobiet (mama trojga dzieci między 5, a 10 rokiem życia), twierdzi, że niechęć do macierzyństwa jest w niektórych z nas zakodowana od samego początku. Nie zawsze jednak zdajemy sobie z tego sprawę, nie zawsze chcemy ten głos dopuścić do swojej świadomości. Boimy się. Boimy się ostracyzmu i odrzucenia.

Proszę spojrzeć, jak bardzo ciało i dusza jest…ono wie. Nie mam żadnych problemów z płodnością, a trójka moich dzieci, a dokładniej mówiąc, te dwie ciąże były związane z leczeniem niepłodności. Ponieważ ja po prostu nie zachodziłam w ciążę. Bo tak naprawdę nie chciałam. To proste. I to jest niesamowite. To jest niesamowite. Ja po prostu nie chciałam.  

 

Żałując macierzyństwa – społeczne odrzucenie.

Autorka książki zapytała swoje uczestniczki badania, czy widzą jakieś plusy macierzyństwa. Wiele z nich miało problem z przytoczeniem ich. Dużo łatwiej było im pokazać, jakie minusy niesie ze sobą posiadanie dziecka. Często jednak pojawiały się odpowiedzi, które sugerowały, że jednym z głównych plusów jest odhaczenie jednego z punktu, na które społeczeństwo wywiera ogromny nacisk, czyli posiadanie dziecka.

Innymi słowy, zdaniem badanych kobiet plusem mienia dziecka jest to, że społeczeństwo nie patrzy na Ciebie krzywo. Na kogoś, kto obiega i odstaje od normy. Nie musisz tłumaczyć się przed rodziną, dlaczego nie masz dziecka. Nie musisz wysłuchiwać wiecznych oskarżeń o egoizm i nie zostajesz wycofany z grup społecznych, do których wcześniej należałeś.

Jedna z kobiet, które udzieliły wywiadu (mama dwójki dzieci między 10, a 15 rokiem życia), mówi tak:

Przez lata wchodzisz i wychodzisz z grup społecznych – na początku mogą to być twoi przyjaciele ze szkoły średniej, potem  twoi przyjaciele z wojska, potem są to przyjaciele z uczelni, a potem są to pary i spotkania par – a w następnej fazie pary przychodzą z dziećmi.  Wspólna rozmowa ma nowy punkt, wokół którego się toczy – nie, co będziesz studiować na uniwersytecie, ale jak przebiega ciąża, jakie są procesy i jak rozwija się dziecko, i czy zaczęły one chodzić lub cokolwiek innego. 

A kiedy nie jesteś w tym kręgu społecznym, powoli zaczynasz tracić grupę, do której należysz, inaczej mówiąc – interakcję z nią. Nie jestem bardzo towarzyską osobą, więc przypuszczam, że mocno mnie to nie martwi, ale coś wisiało w powietrzu, że ludzie wokół zaczęli wchodzić do tych grup. […] Jest to rodzaj biletu wstępu do społeczeństwa. Dużo on ułatwia. 

 

Żałując macierzyństwa – nigdy więcej wolności w Twojej głowie.

Wiele badanych kobiet macierzyństwo postrzega, jako brak wolności. Wieczne zamartwianie się o kogoś, permanentne zmęczenie i żal, że podjęli taką decyzję. Zastanawiacie się pewnie, dlaczego kobiety podjęły się urodzenia dziecka, skoro nie chciały ich mieć?

I tu znów nic nie jest czarno-białe. Nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Ile kobiet, tyle motywów.

Obawa przed ocenianiem, zbyt silny nacisk społeczny, z którym nie mogły sobie poradzić, początkowe niezdawanie sobie sprawy, że jednak nie chcą mieć dzieci (niektóre kobiety dochodziły do tego, wtedy gdy już były matkami), czy wiara w słowa innych: jak będziesz miała dziecko, wszystko się zmieni, pokochasz je i zobaczysz, jaki to jest skarb, czy nie możesz mówić, że nie chcesz mieć dzieci, bo nie miałaś ich i nie wiesz, ile dają radości, albo uśmiech dziecka jest wart wszystkich trosk, trudów i zmartwień. I wiele, wiele innych.

Wszystkie z badanych kobiet chciałyby cofnąć czas i nie urodzić dziecka. Mimo iż każda z nich czuję się zawstydzona, wygłaszając te słowa, bo wspominają o tym, że bardzo kochają swoje dzieci i są najlepszymi matkami, jakimi tylko mogłyby być. Wspominają tylko o tym, że chciałyby mieć tą wiedzę, co mają dzisiaj. Wtedy by tego nie zrobiły.

 

Żałując macierzyństwa – podłoże decyzji.

Łatwo jest nam oceniać innych. Szczególnie jeżeli mocno odbiegają od obrazu, jaki znamy od zawsze.

Nie raz szeroko otwierałam oczy ze zdziwienia, czytając wypowiedzi badanych kobiet. Nie raz musiałam zamykać książkę, by zastanowić się nad tym, co ja właśnie czytam. I mimo że jestem osobą, w której wiele jest pokładów liberalizmu i tolerancji – i ja łapałam się na oceniających myślach. 

Z czego nie byłam dumna. Bo nie jestem na miejscu tych kobiet. Nie wiem, jak ja bym się zachowała. Jakie ja miałabym myśli. Jak ja bym sobie próbowała z tym poradzić. Nie wiem tego i Wy też tego nie wiecie.

A jak trudno jest walczyć ze społecznym narzutem, wie tylko ten, kto choć raz odstawał od niego.

Łatwo nam zarzucać egoizm.

Mówi się, że kobiety chcą zostać niczyją matką z lenistwa, z obawy przed porodem, czy z powodu nastawienia na karierę. Jakże dalekie jest to od prawdy wiedzą wszystkie kobiety, które matkami zostać nie chcą. Oprócz badanych kobiet autorka przytacza też wypowiedzi z forum dla kobiet Kobiety, które nie chcą zostać matkami. Powodów może być wiele, ale prawie żaden nie jest związany z wyżej wymienionymi.

Po prostu nie chcą, nie czują tego. Jak to powiedziała jedna z kobiet na forum:

„Nie” znaczy „nie”.  Niechęć, by mieć dzieci, nie jest zakorzeniona w myśli, że byłoby ciężko się nimi zająć. Jest to czysta niechęć, kropka. 

Zastanawiam się, czy byłoby inaczej, gdyby ktoś inny je miał, gdyby ciąża i poród były przyjemne i łatwe – ale wciąż myślę, że nie chciałabym mieć dzieci.

Nawet gdybym żyła w świecie, w którym inni pomagają lub nawet wychowują dzieci zamiast mnie, to nie zmieniłoby faktu, że nie chcę dzieci po prostu dlatego, że nie czuję potrzeby ani pragnienia, aby je mieć.

 

Żałując macierzyństwa – dajmy kobiecie możliwość wyboru.

W pozycji tej znajdziecie wiele historii i wiele odpowiedzi na pytania, których nawet nie próbowałam tu poruszyć.

Dlaczego mając jedno dziecko, kobiety decydowały się na następne. Czy zdaniem badanych kobiet, warto mówić dzieciom o tym, że żałują one macierzyństwa czy (jeden z bardziej poruszających rozdziałów) o tym, czy kobieta może tak po prostu odejść od rodziny i czy badane kobiety, chciałyby to zrobić.

W pozycji tej poruszonych zostało wiele kwestii. Część z nich siedzi we mnie i aż prosi się o wypuszczenie na światło dzienne. Nie zdziwcie się więc, jeżeli pojawi się tu więcej tekstów z tej dziedziny.

Książkę tę polecam wszystkim. Po prostu wszystkim – ku świadomości.

Książka ta stała się w mojej głowie punktem zapalnym do powiedzenia tego, co wypowiedziane jeszcze nie zostało. Do mówienia o tym, o czym za mało mówimy. Do spojrzenia na to, na co patrzeć nie chcemy.

Bo kobieta powinna mieć wybór. Bez społecznego nacisku.


Jeżeli czujesz, że ten post jest Ci bliski z jakiegoś powodu, napisz do mnie: socjopatka@socjopatka.pl

Spróbujemy zrobić coś, żeby społeczne postrzeganie zmienić choć odrobinę.

Poznaj mój podcast

„W głąb siebie” – Dagmara Sobczak

Przejdź do podcastu

Zostaw komentarz