Coraz częściej mówi się kobietom o tym, żeby zaczęły szanować siebie, jako człowieka. Nie pozwalały się poniżać, popychać, szarpać, bić, przez tych, których tak bardzo, rzekomo, kochają. Aby zaczęły mądrze lokować swoje uczucia i nie zawsze kierowały się wyłącznie tym, co podpowiada serce, bo jak często powtarzam moim przyjaciołom- miłość to nie wszystko.
Obok tego co mówi nam serce, warto posłuchać głosu rozsądku, który jest tak samo ważny.
Momentami nawet ważniejszy.
Mężczyźni bardzo często, po prostu to wiedzą i potrafią zakończyć toksyczny związek, natomiast kobiety….i tu zaczyna się problem.
Tak naprawdę, jeszcze nie dawno, wydawało mi się, że babki coraz lepiej radzą sobie w uczuciach, szczególnie te młode- jednak- wydawało mi się.
Okazało się, że tak nie jest. Zostałam świadkiem sytuacji, w której podczas kłótni pewnej pary doszło do rękoczynów z JEGO strony. Wiadomo, że w grę wchodził alkohol.
Nie będę opisywać tego zdarzenia, bo nie o to tu chodzi. Oczywiście stanęłam w obronie dziewczyny, bo co by się nie wydarzyło, nie było dla niego usprawiedliwienia i to jest fakt.
Następnego dnia jednak, wolna od emocji, które wtedy mną targały, spojrzałam na tą sytuację z trochę innej strony.
Otóż rozmawiając z tą dziewczyną okazało się, że to nie pierwsza taka sytuacja. I to mnie lekko zasmuciło, jednak bardziej rozzłościło.
Co więcej, byłam zła na siebie.
Dlatego, że wałczyłam jak lew o dziewczynę, która godzi się na to, co ma. Sama to wybrała.
Gdyby ta sytuacja zdarzyła się pierwszy raz- moje zachowanie byłoby uzasadnione i może by miało na coś wpływ.
Okazało się jednak, że było bezcelowe, bezsensowne. Jedno z wielu.
Dałam się ponieść emocjom, chociaż one nic nie przyniosły, bo skoro ONA raz dała się tak potraktować, potem drugi i trzeci- to znaczy, że jej to nie przeszkadza na tyle, żeby to zakończyć.
A skoro JEJ to nie przeszkadza, to dlaczego mi ma to przeszkadzać?
Nie powinna robić z siebie ofiary, którą wtedy zagrała, ponieważ to bardzo zbiło mnie z tropu i doprowadziło do takiego zachowania.
Często kobiety żyją z takimi facetami ze względu na: „dobro” dzieci, brak wykształcenia, brak pracy, brak pieniędzy, aby poradzić sobie samemu, bo to ON jest PANEM domu.
W tym wypadku, żadna z tych opcji nie ma miejsca. Dziewczyna ładna, mądra, z pracą i kasą. A jednak żyje w takim związku, czyli to lubi.
Dla mnie to proste równanie.
Wiem, że jednak to wszystko jest bardziej złożone i kobiety robią z siebie ofiary, bo tak zostały wychowane.
Nie odzywać się nie proszone, tłamsić w sobie emocje, zawsze zachowywać się grzecznie, jak na dziewczynkę przystało.
Za dziecka nie miały, gdzie wyzbyć się złych emocji, więc teraz też siedzą cicho.
Druga sprawa, że faceci lubią takie dziewczyny, kobiety, które są „100% kobietami”, czyli uległe, grzeczne, stojące zawsze krok za NIM. Boją się kobiet przebojowych, które głośno mówią o tym czego chcą, kim chcą być, takich, które wyznaczają granice.
Zresztą sama kiedyś byłam bliska robienia z siebie wiecznej ofiary, więc wiem jak to jest, kiedy zapomina się słuchać głosu rozsądku.
Wiem też, że można wziąć życie w swoje ręce i przerwać złą passę- trzeba tylko w siebie uwierzyć, nawet jeśli to trudne, bo jako dziecko, nikt w Ciebie nie wierzył, a osoba, z którą jesteś, także podkopuje Twoją samoocenę.
Mimo to, wiem jednak, że można i warto, bo niska samoocena pociąga za sobą masę innych negatywnych i złych emocji- jak zazdrość, złość, nienawiść.
Druga strona medalu jest taka: jak bardzo to facet, musi być psychicznie słaby, skoro, potrzebuje posiłkować się w rozmowie rękoma? I nie ważne, czy jest to cios z pięści, czy tylko lekkie szarpnięcie.
______________________________________________________________________________
Jeżeli kiedykolwiek będę miała córkę- wychowam ją na wojowniczkę.



