Lubię sobie czasem podumać.
Na pewno większość z Was zna teorię o tym, że nie istniejemy. Tak po prostu. Nie ma nas. Przekonuje nas o tym mechanika kwantowa z prawami fizyki. Według niej, jesteśmy tylko pewnego rodzaju wyrafinowanym rodzajem iluzji.
Nieźle, co?
Kim jesteśmy?
Jesteśmy zbudowani głównie z wody, jest w nas też po trosze żelaza, wapnia itp. Każda z tych substancji jest zbiorem pojedynczych atomów, z których się składamy, a one posiadają tzw. „Stany Kwantowej Fluktuacji”. Znaczy to mniej więcej tyle, że nasze ciało podlega tej fluktuacji, przez co częściej jesteśmy w stanie nicości, niż w stanie czegoś.
Jeżeli jesteś typowym humanistą, tak jak ja rozumiesz z tego tyle o ile. Jednak nie o to mi chodzi, żeby tłumaczyć Ci naukowe badania. Tu chodzi o skutek. Jednym słowem wynika z tego to, że my ludzie posiadamy jedynie fałszywe przekonanie o tym, że jesteśmy. Wydaje nam się, że posiadamy ciała, umysł i funkcje myślowe. To wszystko nasza iluzja.
W takim razie, skąd pewność, że istniejemy?
Ok, zróbmy tak. Przyjmijmy to dzisiaj za prawdę. Cokolwiek na ten temat myślisz- nie istniejesz.
Jak widzę siebie?
Jestem niczym, ok. Zakodowałam.
W takiej sytuacji, jak tak naprawdę wyglądam? Skoro oczy nas okłamują i mój obraz jest dla mnie i dla Was iluzją?
Zastanówmy się chwilę. Już wiem. Jestem chodzącym glutem. Tak, glutem. Tak siebie widzę. Woda, żelazo, wapń… jeden wielki leniwy glut. Ty tez jesteś glutem, nie śmiej się! I tak sobie pełzamy po świecie nicości. Bo nic nie ma. Mijamy inne glutowate kształty, zachwycając się przy tym ich urodą. Chodzimy do pracy, przeżywamy emocje, chociaż tak naprawdę nic z tego nie istnieje. Nasze mózgi są na tyle mądre, że są w stanie oszukać nas z perfekcją, niemal graniczącą z prawdopodobieństwem istnienia. I wierzymy im. Wierzymy, że to wszystko przeżywamy, że jesteśmy świadkami życia. Co więcej, jesteśmy jego świadomymi uczestnikami.
A tak naprawdę jesteśmy nikim. Marna jakością, jeżeli jakąkolwiek w ogóle.



