Socjologia. Dla niektórych nic nie znacząca nauka, a dla innych motywator do zmian.
5 lat studiów socjologicznych nie mogło pójść na marne, dlatego dziś chciałabym Wam powiedzieć – czego nauczyła mnie socjologia, z umiejętności nie do końca oczywistych.
Dostaję od Was coraz więcej prywatnych wiadomości, dotyczących studiów socjologicznych. To dla mnie przełom. Pamiętam, jak jeszcze kilka lat temu o socjologii mówiło się albo źle, albo wcale.
Dzisiaj jest nieco inaczej. Znajduję coraz więcej osób, które cieszą się, że skończyły studia socjologiczne. W magazynie Cogito (dla maturzystów) znalazłam ostatnio informację, że dzisiaj humaniści po socjologii wcale nie narzekają na brak pracy i są coraz bardziej potrzebni. Po co społeczeństwu socjolodzy pisałam także ja, między innymi tutaj.
Mam wrażenie, że naprawdę myślenie o socjologii nieco się zmieniło. Może to też zasługa telewizji, w której coraz częściej pojawiają się socjolodzy, przy omawianiu jakiegoś problemu.
Ale myślę, że największy wpływ mają ludzie, tacy jak Ty i ja, którzy przestają wstydzić się swoich wyborów i mówią o nich głośno. :)
Czego nauczyła mnie socjologia?
Tych kilka rzeczy, których nauczyła mnie socjologia, a które wykorzystuję w swojej codziennej pracy i w swoim życiu, są dla mnie bardzo istotne. Dlatego dziś chcę się nimi z Tobą podzielić. Nie są to jedyne rzeczy, których nauczyły mnie studia. Nie są to nawet najważniejsze rzeczy. Ale są to rzeczy, które aktualnie wykorzystuję najczęściej.
1. Obiektywizmu – uwierzcie mi, większość ludzi ma ogromny problem z obiektywizmem.
My, studenci socjologii, przed 5 lat uczymy się filtrować przedstawianie i ocenianie rzeczy, takimi, jakimi naprawdę są, niezależnie od naszych uczuć i opinii. To nie jest proste. Dziś każdy ma jakąś opinię o czymś. Raz lepszą, raz gorszą. Raz bardziej przemyślaną, innym razem zupełnie przypadkową.
Dzisiaj, kiedy patrzę na fora internetowe, komentarze pod niektórymi postami na cudzych blogach – widzę opinie, opinie i opinie. Trudno się temu dziwić. Wystarczy poruszyć lekko kontrowersyjny temat, niewygodny dla kogoś i nagle pojawiają się tysiące opinii, ale nikt nie potrafi spojrzeć obiektywnie na zastaną sytuację.
Ktoś próbuje nakreślić jakiś problem, a w komentarzu opinia, zamiast obiektywnej oceny sytuacji. Niestety z brakiem obiektywizmu nierozerwalnie łączy się brak umiejętności szerszego spojrzenia i samodzielnej analizy.
Uważam, że mamy z tym ogromny problem i jest to problem naszych czasów. Czasów Internetu, gdzie każdy może napisać/powiedzieć co ślina mu przyniesie na język i każdy może przeczytać, co chce i uwierzyć, w co chce, bez jakiejkolwiek refleksji i sprawdzenia źródła.
2. Krytycznego myślenia – krytyczne myślenie nie mogło się tutaj nie pojawić. Ostatnio pod postem o Fake newsach, odbyła się dyskusja, w której okazało się, że można się również uczyć krytyki źródeł.
Według mnie na każdych studiach powinno być coś w podobie. Krytyka źródeł, krytyczne myślenie, krytyczne czytanie, krytyczne pisanie. Cokolwiek. Coś, co pobudzi w nas krytycznego ducha. Wiecie, dlaczego to jest takie istotne? Krytyczne myślenie pomaga w przesiewaniu informacji, które słyszymy, czytamy, chłoniemy dzisiaj jak gąbka.
Dzięki krytycznemu myśleniu przestajemy być marionetkami w czyichś rękach.
3. Wyszukiwania informacji – nie sądziłam, że może mi się to jakoś szczególnie przydać w życiu, a jednak.
Pamiętam, że w niejednej pracy biurowej, byłam chwalona za szybkie i sprawne wyszukiwanie informacji, których inni nie mogli znaleźć. Zdarzało się, że nawet było to wypisane na referencjach, które otrzymywałam. Aż tak było to zauważane.
Jak widać, takie umięjętności przydają się w pracy i usprawniają cały system.
Dzisiaj, również z tego korzystam i dużo łatwiej i szybciej jest mi wykonać research ważnych dla mnie informacji: na bloga, do tekstów, które piszę dla klientów, czy do budowania swojej opinii o jakimś zjawisku.
Myślę, że na socjologii nauczyłam się tego przy analizie tekstów. To tam często pośród 40-50 stron, na szybko trzeba było znaleźć jakiś detal, drobną informację, która ukryta była (często) między słowami.
4. Bronienia swojego zdania – studia pokazały mi, że każdy ma prawo do swojego zdania. To był wielki przełom. W gimnazjum i w liceum kazali myśleć szablonowo, systemowo. Interpretacja wierszy była jedna jedyna słuszna, podobnie jak analiza, jakiegokolwiek tekstu musiała wpisać się w szablon. Daleko szukać? Spójrzmy na matury…
Dopiero na studiach socjologicznych okazało się, że każdy ma prawo zinterpretować dany tekst inaczej i nie znaczy, że zrobił to lepiej czy gorzej. Zrobił to po swojemu, przez pryzmat swojej wiedzy, doświadczeń i odczuć.
To tu, wykładowcy dbali o to, żeby każdy nie bał się wypowiedzieć swojego zdania, jeżeli tylko umiał empirycznie udowodnić swoją słuszność. Nawet jeśli nie umiał, ale jedynie nieudolnie próbował – to było ok, to było nagradzane. Bo dopiero się uczył. :)
Dzięki temu, że każdy miał swoje zdanie na dany temat, tworzyły się niekiedy merytoryczne dyskusje, które naprawdę dawały do myślenia.
Dziś wiem, jak ważne jest moje zdanie i nie boję się wypowiedzieć go na głos.
Jednak dzięki socjologii wiem też, że nie raz trzeba być obiektywnym (patrz punkt 1) i otwartym na nowości, bo społeczeństwo się zmienia – to jest naturalne.
I my też, powinniśmy zmieniać się razem z nim. :)



