„Siedem wieków śmierci” to druga książka Richarda Shepherda, wydana w Wydawnictwie Insignis. Pierwszą „Niewyjaśnione okoliczności” miałam przyjemność czytać pod koniec 2018 roku i nawet dzieliłam się z Wami jej recenzją. O tutaj. 

W pierwszej książce autor opisywał swoją ścieżkę zawodową, która poprowadziła go do pracy patologa sądowego wraz z ciekawymi przypadkami sekcji zwłok.

W „Siedem wieków śmierci” mamy jeszcze więcej historii, a w części z nich, do dzisiaj brakuje jednoznacznej odpowiedzi: co tak naprawdę wtedy się stało.


Już na wstępie chcę Wam powiedzieć, że pozycja ta, to ponad 400 stron naprawdę ciekawej lektury, podczas której możemy poczuć się trochę jak Sherlock Holmes. Autor tak konstruuje historie, które przytacza (wszystkie wydarzyły się naprawdę i są związane z jego karierą zawodową patologa sądowego), że możemy pobawić się nieco w detektywa i obstawiać: co tutaj mogło się wydarzyć?

Siedem wieków śmierci – 7 etapów życia człowieka

Dzięki autorowi, który potrafi zaciekawić czytelnika, książkę po prostu się połyka. Jeżeli do tego interesuje Was temat śmierci (a zarazem ludzkiego ciała) trudno będzie Wam odłożyć ją na bok. Ja totalnie przepadłam.

„Siedem wieków śmierci” to wyjątkowo dokładnie dobrany tytuł do tej pozycji, bowiem Richard przez całą pozycję przechodzi przez 7 etapów życia człowieka. W każdym z nich opowiada o sekcjach zwłok osób z tej konkretnej grupy. Wybiera najciekawsze przypadki, czasem te najbardziej popularne, by pokazać, jak wygląda jego praca od środka, a zarazem byśmy zrozumieli, że na każdym etapie naszego życia, może dosięgnąć nas śmierć.

Pierwszy to etap bycia niemowlakiem (tutaj dostajemy szereg historii o śmierci nowonarodzonych dzieci), drugi to dzieci w wieku szkolnym. Trzecia grupa to śmierć, do której przyczyniają się małżonkowie, czwarta dotyczy młodych dorosłych. Piąta to osoby w okolicach 40 roku życia. Szósta to ludzie, którzy powoli wchodzą w okres emerytalny. Siódma jak nie trudno się domyślić to okres starości.

Siedem wieków śmierci – recenzja

Trudno powiedzieć, czy jest rozdział, który jakoś bardziej do mnie trafił. Każdy jest trudny, a przypadki, które wybrał autor dają do myślenia i nieraz pozostają w głowie na długo, jeszcze po odłożeniu książki.

Richard Shepherd zastosował ciekawy myk, żeby nie znurzyć czytelnika samymi historii z miejsc śmierci i stołów sekcyjnych. W każdym z rozdziałów szczegółowo opisuje jakąś konkretną chorobę, która jest dość popularna w konkretnej grupie wiekowej i często może prowadzić do śmierci (chociaż nie zawsze). Usłyszymy więc, między konkretnymi przypadkami, o chorobach wieńcowych, udarach, raku piersi, raku prostaty, czy marskości wątroby. Autor dość szczegółowo (i obrazowo!) opowiada o tym, jak wyglądają konkretne chore narządy, co dzieje się w ciele, jakie zachodzą tam procesy.

I serio, ciekawość zwycięża, ale jeśli nie będziecie dawkować sobie tej pozycji, tylko jak ja siądziecie i przeczytacie ją w dwa dni (no nie byłam w stanie jej odłożyć na bok) to możecie poczuć się schorowani (czasem nieraz i może obrzydzeni).

Przyznam, że dawno nie czułam się tak śmiertelna, jak po lekturze tej książki. ;)



Siedem wieków śmierci – podróż przez życie

To za co uwielbiam tego autora i co drugi raz pokazał w swojej książce: jest człowiekiem nad wyraz wrażliwym i pełnym empatii, a do tego wszystkiego nie brakuje mu pokory. Jeśli macie w głowie jakiś obraz lekarza medycyny sądowej, człowieka z prosektorium (szczególnie obraz zaczerpnięty z horrorów ;p) , to Richard go złamie w pół.

To człowiek wyjątkowy i raz przeszła mi przez głowę myśl, że gdyby kiedyś moje ciało musiałoby być poddane sekcji zwłok, chciałabym natrafić na kogoś, kto ma takie podejście do swojej pracy, jak Richard.

Jestem pewna, że książka Was wciągnie, brutalnie pokazując, że każdego z nas czeka śmierć i nie zawsze łatwo wytłumaczyć, dlaczego ktoś zmarł, co było bezpośrednią przyczyną. Szczególnie gdy na moment śmierci złoży się wiele czynników pobocznych.

Autor też co nieco zachęca, by dbać o siebie, by podejmować racjonalne decyzje (choćby żywieniowe), ale zarazem pokazuje, na swoim przykładzie, że sam ma wiele za uszami.

Przez co już bardziej ludzki stać się dla czytelnika nie może.

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwo Insignis

 

 

Poznaj mój podcast

„W głąb siebie” – Dagmara Sobczak

Przejdź do podcastu

2 komentarze

  1. Jowita 18 listopada, 2021 at 8:08 pm - Reply

    Świetna książka, która przybliża czytelnikowi tajemnice życia i śmierci. Bardzo się cieszę, że po nią sięgnęłam, ponieważ zdecydowanie jest to książka warta uwagi. Lubię książki z zakresu medycyny sądowej i patologii, więc od pierwszej chwili wiedziałam, że to książka dla mnie :)

    • Dagmara Sobczak 19 listopada, 2021 at 12:18 pm - Reply

      Super, mam podobne odczucia :)

Zostaw komentarz