Wielu markom podpadnę tym wpisem, podobnie jak i marketerom. Kolejny raz.

Pamiętacie jeszcze tekst o tym, jak przestałam ufać ludziom, czyli o sztuczkach marketingowych? No właśnie.

Rozumiem, że marketing rządzi się swoimi prawami, a pewne rozwiązania działają lepiej niż inne, ale ja za każdym razem filtruję wszystko przez własne sumienie i ostatnio… jedna rzecz mnie uderzyła.

Dlatego dziś będzie o tym, jak wkurzają mnie marki.


Na pewno każdy z Was myślał o tym wcześniej i każdy z Was spotyka się z tym na co dzień. Jest to jedna z tańszych i baaaardzo dobrze radzących sobie działań marketingowych. Oprócz tego, że jest tania, jest wydajna, łatwa w realizacji i przynosi zamierzone (a może i nawet większe) efekty.

I przy czym moje sumienie daje przyzwolenie na używanie tego działa w pewnych przypadkach – są sytuacje, że jestem wkurzona. Od czego to zależy? Od przedmiotu, jaki próbuje się sprzedać.

 

O tym, jak wkurzają mnie marki – czyli prosty marketing dla każdego.

Żeby już dłużej nie owijać w bawełnę: mam na myśli wysyłanie za darmo pełnowartościowych produktów do celebrytów, popularnych influencerów i każdego rodzaju rozpoznawalnych ludzi.

Nie chodzi tu nawet o zastanawianie się nad tym, czy to jest moralne, czy nie. Zazwyczaj taki prezent sprawia radość, łechcze miło ego obdarowanego i wszyscy są zadowoleni. Jeżeli osoba obdarowana ma ochotę, może pokazać ten produkt na swoim FP, IG, czy blogu, ale nie jest do tego przymuszana (przynajmniej nie powinna być!), a firma wtedy może zarobić.

Marki będą wysyłać prezenty, będą je coraz bardziej personalizować i robić takie niespodzianki, że nie raz jeszcze buty spadną komuś z zaskoczenia. Ok i niech tak będzie. Skoro obie strony układu są zadowolone, to w zasadzie nie ma w tym nic złego. Na pierwszy rzut oka.

Natomiast… wkurza mnie jedna rzecz. Niektóre marki swoimi produktami mogłyby oprócz budowania wokół siebie pozytywnego PR-u, pomóc potrzebującym, a tego nie robią. Rozdają produkty codziennego użytku tym, którzy mają ponad stan, zamiast tym, którzy naprawdę tego potrzebują.

 

Masz użyteczny produkt? Przemyśl swój marketing!

Nie chcę ingerować w to, jak i na co marki wydają swoje pieniądze na reklamę, bo nie jestem marketerem i nie mam zamiaru się na takowego kreować. Jestem natomiast głosem trochę rozsądku, a trochę sumienia – stąd mój powyższy wywód.

Bo kiedy widzę, że kolejna celebrytka dostaje kolejny wózek dla jeszcze nienarodzonego dziecka – szlag mnie trafia. Czy nie lepiej wysłać kilka wózków do Domu Samotnej Matki? One z tego na pewno skorzystają.

Bo kiedy widzę, że kolejny milioner dostaje kolejną pralko-suszarkę, czy nie lepiej wspomóc takim sprzętem Domy Dziecka?

Bo kiedy widzę, że kolejne firmy próbują uszczęśliwiać na siłę: suszarkami do włosów, jedzeniem, sprzętami AGD i RTV, czy nie lepiej ten nadmiar produktów dać osobom, miejscom, placówkom, które naprawdę tego potrzebują i będą z tego korzystać na co dzień?

 

O tym, jak wkurzają mnie marki – dobry PR czy zasięgi?

To tak samo dobry PR i sposób na reklamę, jak zaprezentowanie produktu celebrycie. Rozumiem, że Dom Dziecka nie ma takich zasięgów, jak słynny sportowiec, ale zawsze można to jakoś rozłożyć. Jeden kocyk dla celebryty, a 5 dla schroniska dla zwierząt.

Dobry PR szybko się rozchodzi. Na marki, które pomagają potrzebującym, patrzy się o wiele łaskawszym okiem.

Ja wiem… to powinno wyjść z serca danej firmy i potrzeby robienia dobra… ale skoro tak nie jest, to można na to spojrzeć od strony marketingowej. Takie działania, też na dłuższą metę opłacają się i przynoszą zyski.

Oczywiście nie każdy ma produkt, który w jakiś stopniu jest na tyle istotny, że może wręcz zmienić czyjeś życie. Stąd nie wszystkie marki mnie denerwują. ;) Niektóre mają produkty na tyle spersonalizowane pod konkretne grupy, że nie da się nimi pomóc wykluczonym grupom społecznym.

Mimo wszystko bulwersuje mnie, kiedy widzę, że Ci, co mają dużo, dostają jeszcze więcej (tonąc w rzeczach, których nigdy nie użyją), a Ci, którym brakuje, dalej nie mają podstawowych produktów.

Ogromne firmy, znane marki mogłyby to zmienić, a cały czas robią to zbyt rzadko…


Możesz teraz powiedzieć: tak jest i tak będzie. Niestety, świat jest tak skonstruowany… ale serio? Tylko tyle masz do powiedzenia? Według Ciebie to jest ok?

Poznaj mój podcast

„W głąb siebie” – Dagmara Sobczak

Przejdź do podcastu